Michael i Kristine Barnettowie myśleli, że ich córka miała 6 lat, kiedy ją adoptowali. Dzięki uprzejmości ID Dziwny przypadek Natalii Grace Barnett, ukraińskiej „sieroty”, trafił na pierwsze strony gazet na całym świecie. Jej przybrani rodzice twierdzili, że dziewczynka – mała osoba – była dorosłą osobą udającą dziecko. Nowy serial dokumentalny bada dziwaczne
Rozumiał, że ludzie mają skłonność do tworzenia wydumanych problemów, a wszystko to dzieje się z powodu strachu jaki odczuwamy. 2. Seneka – jeden z najpiękniejszych cytatów. Jest to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych rzeczy, które napisał Seneka. Powiedział: “Po co narzekać na morze, jeśli znowu unosisz się na jego
Jak mówiła ginekolog, przypadek chłopców był bardzo rzadki, bo dwa worki owodniowe najczęściej wykluczają możliwość zrośnięcia. Na świecie opisano ok. 10 takich przypadków.
Przypadek obiektywny (fr. hasard objectif, ang. objective chance) – surrealistyczne pojęcie opisujące doświadczenie odrealnienia i niezwykłości doznanego na skutek obserwacji niecodziennego wydarzenia (spotkania, konglomeratu słów, zgodności danych, analogii wątków, znalezienia przedmiotu) [1]. Przypadek obiektywny nazwać można
Tłumaczenia w kontekście hasła "A kto powiedział" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: A kto powiedział, że był? Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
Udzielał się jako komentator koszykówki, którą wcześniej uprawiał, tenisa i tenisa stołowego. Był 21 czerwca 1990 r., pierwszy dzień lata, kiedy znany z telewizji Andrzej Feliks Żmuda zginął w wypadku samochodowym. Prowadzony przez niego Fiat 126p zderzył się z ciężarówką marki Kamaz.
. Polish Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese English Synonyms Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese Ukrainian These examples may contain rude words based on your search. These examples may contain colloquial words based on your search. it was a case was it an accident it was an accident Was it a coincidence happening by chance Suggestions Zbyt wielu, by był to przypadek. Wątpię by był to przypadek. Po ustanowieniu subwoofera barwnikowego jako jedynej opcji, która spowodowałaby "prawidłowe" odbitki przy prędkościach, których potrzebowaliśmy, był to przypadek wiercenia marki i modelu. After establishing dye sub as the only option that would produce 'proper' photo prints at the speeds that we needed, it was a case of drilling down on the brand and model. Był to przypadek równoległej ewolucji. Czy był to przypadek, czy został celowo zanieczyszczony? A może nie był to przypadek? Nie sądzę, że był to przypadek. Może był to przypadek, że ludzie/zachowywali się dziwnie. Był to przypadek błędnej identyfikacji. Koperta miała dwa znaczki - jeden na drugim - i nie był to przypadek. Wątpię, by był to przypadek. Co pewnie oznacza, że nie był to przypadek. Zbyt wiele, by był to przypadek. Jednakże musimy zapewnić, aby był to przypadek ostatni. We must, however, ensure that it is the last. Miałaś nadzieję, że był to przypadek załamania nerwowego, a potem wszystko wróci do normy. You hoped it was an isolated incident of... mental breakdown, and that your life would just return to normal. Innymi słowy szanse, że był to przypadek, są pomijalnie niewielkie. Nie sądze że był to przypadek. Pan jako ostatni widział Nicka żywego i nie sądzę, by był to przypadek. Captain, you were the last one to see Nick alive. I don't think that's an accident. Wolałbym, że nie był to przypadek. George mówił, że był to przypadek. No results found for this meaning. Results: 72. Exact: 72. Elapsed time: 187 ms. Documents Corporate solutions Conjugation Synonyms Grammar Check Help & about Word index: 1-300, 301-600, 601-900Expression index: 1-400, 401-800, 801-1200Phrase index: 1-400, 401-800, 801-1200
Podstawowe informacjeOpinie i NagrodyMultimediaPozostałe{"type":"film","id":8790,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Poranek+kojota-2001-8790/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Poranek kojota 2022-02-08 17:54:55 Widziałem ten film kilkadziesiąt razy i na pewno obejrze go jeszcze drugie raz tyle ! Kultowy z genialnymi kreacjami i tekstami ktòre przeszły do że w tym kraju jedyne komedie jakie sie teraz kręci to debilne komedie to były czasy !
fot. Adobe Stock, Maksym Povozniuk Zbierał na ten samochód przez sześć lat. Jeździł starym, wysłużonym oplem, ale marzył o sportowym mercedesie. Mnie samochody jakoś nigdy nie kręciły. Ważne było tylko to, żeby się nie psuły i mało paliły. Szanowałam jednak pasję i marzenie mojego chłopaka. Imponowało mi, że potrafi być tak konsekwentny i odmawiać sobie przyjemności, żeby zaoszczędzić na upragnione cacko. Z każdej pensji odkładał tysiąc złotych, a przez ostatnie dwa lata pracował w dwóch firmach, żeby dorobić. I w końcu go sobie kupił. W dobrym stanie, czarny, z przyciemnianymi z tyłu szybami, w środku skórzana tapicerka. Nie powiem, lubiłam, gdy Janek mnie nim gdzieś podwoził. Mój chłopak oszalał na punkcie tego auta. Dbał o nie, trzymał w garażu, sprzątał w nim częściej niż w domu i widać było, że sprawia mu to przyjemność. Gdy ja wieczorem szłam się kąpać i odprężyć w wannie, on wsiadał w samochód i dla relaksu jeździł po mieście. Wpadł do pokoju blady jak ściana Pamiętam, to była majówka. Pojechaliśmy na długi weekend z przyjaciółmi Janka nad jezioro. Niedaleko, jakieś trzydzieści kilometrów za naszym miastem. Zatrzymaliśmy się w niewielkim pensjonacie z gabinetem spa. Leżałam właśnie na porannym masażu, kiedy do gabinetu znienacka wpadł przerażony Janek. Był blady jak ściana. Od razu wiedziałam, że stało się coś złego. – Nie ma go, rozumiesz?! Nie ma! – krzyczał jak oszalały. Nie wiedziałam, o co mu chodzi, ale zerwałam się na równe nogi i owinięta w sam ręcznik pobiegłam za Jankiem do ogrodu. Na parkingu przed pensjonatem stał tylko czerwony fiat naszych znajomych i samochód właścicieli posesji. Mercedesa Janka nie było. Zniknął, rozpłynął się w powietrzu... – Ukradli go, cholera jasna, po prostu go w nocy ukradli! – Janek przykucnął na trawie i ukrył twarz w dłoniach. Mercedes był ubezpieczony. Janek miał odzyskać większość pieniędzy, ale nie na tym polegał problem. Chodziło o wymarzone, wypieszczone cacko mojego narzeczonego. Był z nim związany emocjonalnie. Nie mógł pogodzić się z tym, że go stracił. Janek zgłosił sprawę na policję, jednak nie miał złudzeń. Zresztą sami policjanci na komendzie poinformowali nas, że istnieje najwyżej pięć procent szans na to, żeby samochód się znalazł. – Proszę pana, to zawodowcy – zwrócił się do Janka mundurowy. – Oni doskonale wiedzieli, po jaki samochód przyjechali. Musieli pana już wcześniej obserwować. Innych aut nie ruszyli, bo za tanie. Wzięli tylko ekskluzywną brykę, już pewnie mają na nią kupca. Do domu odwieźli nas znajomi. Janek był załamany. Pocieszałam go, jak mogłam. Próbowałam odwrócić uwagę od tematu, fundowałam mu różne rozrywki, ale widziałam, że ciągle myśli o skradzionym samochodzie. W końcu za namową mamy zorganizowałam w swoim rodzinnym domu na wsi dużą imprezę. Akurat zbliżały się moje urodziny, więc uznałam, że zaprosimy moich i Janka znajomych i pobalujemy przez weekend. – Kochanie, dajemy wam nasz dom do dyspozycji na cały weekend już od piątku – powiedziała mama. – U nas jest dużo miejsca, możecie sobie zaprosić nawet ze trzydzieści osób. Niech Janek się w końcu wyluzuje i choć przez chwilę zapomni o tej przykrej sytuacji. Uwielbiam moją mamę. Ona zawsze myśli o innych i stara się tak wszystko zorganizować, żeby rodzina czuła się komfortowo. Goście dopisali. Przyjechało ponad trzydzieści osób i wszyscy od razu wzięli w obroty Janka. Widziałam, że dużo się śmiał, nawet chętnie tańczył. Chyba faktycznie na chwilę zapomniał o tym swoim nieszczęsnym cacku. Mnie, z racji urodzin, wszyscy chcieli upić już w pierwszej godzinie zabawy. W końcu poczułam, że kręci mi się w głowie stanowczo zbyt mocno jak na tak wczesną godzinę i wymknęłam się na górę. Sypialnia rodziców była zamknięta na klucz, więc weszłam do pokoju mojego brata, Karola, który nadal mieszkał z rodzicami. Nie chciał przyjść na imprezę, chociaż został zaproszony. Powiedział, że ma jakąś fuchę do zrobienia w weekend, podobno świetnie płatną, więc szkoda mu było odmówić. Położyłam się na jego łóżku i chyba na chwilę zasnęłam. Obudził mnie dźwięk telefonu. Denerwujący, natarczywy, choć jakby trochę przytłumiony. Bardzo chciałam go wyłączyć, ale nie wiedziałam, skąd dobiega dźwięk. Zaczęłam rozglądać się po pokoju i w końcu znalazłam źródło hałasu. Melodyjka dochodziła z dużej szafy stojącej pod oknem. W dzieciństwie Karol zrobił z niej rupieciarnię i najwyraźniej tak już zostało. Najpierw trzymał w niej modele samolotów, później części do rowerów i deskorolek, które przerabiał za pieniądze. Błagał, żebym go nie wydała Podeszłam do szafy, otworzyłam ją i… omal nie straciłam życia! Z górnej półki spadło na mnie wielkie pudło z narzędziami, mocno uderzając mnie w głowę. Dotknęłam ręką włosów. Nie było krwi. Za to na dole szafy, na spodniach Karola leżał włączony telefon, na który ktoś usilnie próbował się dodzwonić. Wyłączyłam go i odetchnęłam z ulgą. Potem wdrapałam się na krzesło, bo chciałam schować na górę to przeklęte pudło. Próbowałam przez dobre pół minuty je tam upchać, ale chociaż miejsca było dość, nie chciało się zmieścić. Coś ewidentnie zawadzało. W końcu odłożyłam karton i próbowałam wymacać przeszkodę. To było coś metalowego i całkiem sporego. Jakby blacha. Wyjęłam to i… stanęło mi serce. To były tablice rejestracyjne, a wśród nich – tablica z samochodu mojego chłopaka! Nie powiedziałam nic Jankowi. Nie chciałam rzucać oskarżeń, zanim wyjaśnię sprawę. Ale na poniedziałek wzięłam wolne i rano przyjechałam pod dom rodziców. Zatrzymałam się na tyle daleko, żeby Karol mnie nie widział. Czekałam, aż wyjedzie do pracy. Pojechałam za nim. Rzeczywiście udał się do hurtowni, w której pracował na pół etatu. Ale już po godzinie stamtąd wyszedł, wsiadł w samochód i odjechał. Ja oczywiście za nim. Zaparkował przy przydrożnej knajpie, za chwilę podjechało tam kilku podejrzanie wyglądających facetów w czarnych bmw. Nie wychodziłam z auta, czekałam na rozwój wydarzeń. Po jakichś czterdziestu minutach wszyscy wyszli, wsiedli do samochodów i ruszyli dalej. Dojechałam za nimi do dużego budynku z ogrodzonym siatką parkingiem. Na środku stał samochód Karola, a obok, kilkanaście innych aut. „To dziwne, że obok budynku, który wygląda na starą, opuszczoną fabrykę parkuje tak dużo osób”, pomyślałam. Furtka była otwarta, ostrożnie weszłam do środka. To była wielka hala, w której oprócz mercedesa Janka stało kilka innych luksusowych samochodów. Parę z nich było już rozebranych na części. Uciekłam stamtąd, zanim ktokolwiek mnie zobaczył. Wieczorem pojechałam do Karola. Miałam ochotę sprać go na kwaśne jabłko, tyle było we mnie wściekłości. – Jak możesz być takim draniem!? – krzyczałam. – Nie dość, że jesteś przestępcą, złodziejem, to jeszcze ukradłeś samochód mojemu chłopakowi! Poza tym jak możesz przetrzymywać w domu rodziców tablice rejestracyjne z kradzionych samochodów? Przez ciebie mogą mieć kłopoty. – Te tablice leżały u mnie tylko kilka dni – powiedział cicho Karol. – Pojutrze przyjeżdża do miasta człowiek, który zabiera je hurtowo po akcjach. Mój brat nie zamierzał się więcej przede mną tłumaczyć. Poprosił tylko, żebym nie mówiła nikomu o tym, co wiem. – Janek odzyska pieniądze z ubezpieczenia, a ja przecież nie mogę mu teraz oddać tego samochodu, bo ci kolesie mnie zabiją – stwierdził zdenerwowany. – Wiem, że przegiąłem, ale zamiećmy sprawę pod dywan, proszę cię. Skończę z tym, obiecuję. Zajmę się uczciwą robotą. Tylko mnie nie wsyp. Nie powiedziałam nic ani Jankowi, ani rodzicom. Uznałam, że faktycznie to tylko skomplikuje całą sprawę. Janek w końcu kupił sobie nowy samochód. Trochę tańszy, ale też ładny. Widzę, że znów ma frajdę z wieczornych kursów po mieście. Karolowi nie wybaczyłam tego, co zrobił, ale ostatnio powiedział, że wybiera się do pracy do Anglii. Chyba faktycznie zerwał kontakty z półświatkiem i chce zacząć wszystko od nowa. Mam taką nadzieję. Czytaj także:„Jestem 60-letnią panią do towarzystwa. Mam sponsorów i się tego nie wstydzę, bo utrzymuję w ten sposób wnuczkꔄDziadek wykończył psychicznie całą rodzinę. Moi rodzice drżeli na dźwięk jego imienia, nikt nie chciał go odwiedza攄Córka wyjechała za granicę. Nie przeszkadza jej, że nikt nie chce zająć się jej dzieckiem, które tuła się po krewnych”
36 proc. Polek i Polaków, niemal półtora raza więcej niż w poprzednich latach, wierzy w smoleński zamach, a już tylko 52 proc. trzyma się wersji wypadku. Kaczyński podpowiada: skoro Putin zabija w Ukrainie, to zabił także 10 kwietnia 2010. Ale taki przekaz działa głównie w elektoracie PiS Wiara w zamach smoleński w majowym Ipsos dla sięgnęła 36 proc., najwięcej w naszych sondażach. Katastrofę prezydenckiego TU-134 za wypadek uważa już tylko połowa (52 proc.), najmniej do tej pory. 12 proc. po 12 latach nie umie rozstrzygnąć, co się wtedy stało. Oto wynik majowego sondażu na tle trzech poprzednich badań Ipsos dla Pytanie brzmiało zawsze tak samo: „Czy Pani/Pana zdaniem katastrofa prezydenckiego samolotu w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku to był zamach czy wypadek?”. Zmiana postaw jest skutkiem odgrzewania tematu przez PiS. 11 kwietnia 2022 roku Antoni Macierewicz, wiceprezes PiS i szef Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem, przedstawił „Raport z badania zdarzenia lotniczego…”, w którym próbuje dowodzić, że przyczyną katastrofy były dwa wybuchy — w lewym skrzydle i „pod trzecią salonką centropłata”, a samolot w ogóle nie zahaczył o brzozę… Macierewicz ogłosił też unieważnienie raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Jerzego Millera z 29 lipca 2011 roku. Razem z dr. Maciejem Laskiem, wiceszefem tamtej komisji, a od 2012 roku jej szefem, analizowaliśmy w bałamutne dowody Macierewicza. Przypomnieliśmy też — w sześciu punktach — wyjaśnienie przyczyn tragedii. Decyzja Jarosława Kaczyńskiego, by wrócić do smoleńskiego tematu z pewnością ma związek z napaścią Rosji na Ukrainę. PiS liczy na to, że na fali nienawiści do Putina łatwiej będzie ludziom uwierzyć w zaplanowaną przez Rosję zbrodnię, w której zginęło 96 osób, na czele z prezydentem RP (więcej o tym dalej). Kto uwierzył w zamach, czyli smoleński lud PiS Przekaz PiS dotarł przede wszystkim do elektoratu PiS. Wśród osób, które wierzą w zamach, zwolennicy Kaczyńskiego stanowią równo 50 proc., konfederaci — 6 proc., a kolejne 35 proc. to ludzie, którzy nie chcą iść na wybory. Pozostałe 9 proc. to — jak widać na wykresie poniżej — marginesy partii opozycyjnych. Także skokowy wzrost wiary w zamach jest przede wszystkim widoczny wśród wyborców PiS. W poprzednich sondażach deklarowali takie przekonanie w połowie lub nieco mniej, a obecnie w trzech czwartych. Poza elektoratem PiS zmiana postaw była mniejsza. W kolejnych sondażach sprawdzaliśmy, jaki jest odsetek wiary w zamach wśród wszystkich badanych osób poza wyborcami PiS (czyli głosujących inaczej i deklarujących, że nie pójdą na wybory). W 2016 roku było ich 23 proc., w 2017 – 15 proc., w 2020 – 13 proc. Teraz odsetek wrócił do poziomu z 2016 roku – 23 proc. Większa wiara w zamach — poza wyborcami PiS wystąpiła zwłaszcza wśród nie-wyborców. Kto wierzy najbardziej? Najbardziej wierzący Wiara w zamach jest szczególnie wysoka w kręgach ludzi szczególnie wierzących w sensie religijnym. Na animowanym wykresie poniżej widać, jak wraz ze wzrostem religijności wyrażającym się w coraz większej liczbie praktyk narasta przekonanie, że w Smoleńsku doszło do perfidnego spisku i perfekcyjnie przeprowadzonej operacji dwóch wybuchów, które rozerwały lecący tuż nad ziemią samolot. Osoby zdystansowane wobec religii znacznie częściej przyjmują hipotezę wypadku, za którym — jak zwykle w tego typu zdarzeniach — stoją konkretne błędy (pilotów i rosyjskich nawigatorów), a w tle jest też chaotyczna komunikacja na pokładzie samolotu, z elementami presji na pilotów, by próbowali lądować mimo skrajnie niebezpiecznych warunków. Jeśli uznać, że edukacja zwiększa krytycyzm i racjonalne podejście do rzeczywistości, to nic dziwnego, że im więcej lat nauki, tym silniejsza tendencja do myślenia w kategoriach wypadku. Taką zależność (patrz niżej) wzmacnia czynnik polityczny: skądinąd wiemy, że osoby mniej wykształcone częściej popierają PiS, a tym samym rośnie podatność na propagandę tej partii. Zależność jest widoczna jak na dłoni: Przekonanie o zamachu dominuje także w innych grupach społecznych, w których poparcie dla PiS jest wysokie: wśród osób w wieku 60 plus „zamach” wybiera 54 proc., „wypadek” – 36 proc. W pozostałych grupach wiekowych dominuje odpowiedź „wypadek”, najsilniej wśród trzydziestolatków: aż 64 proc. do 10 proc.;na wsi, gdzie popularność PiS jest tradycyjnie wysoka, „zamach” (46 proc. wskazań) tylko minimalnie wygrywa z „wypadkiem” (43 proc.). W miastach małych i średnich „wypadek” przeważa o ok. 20 pkt proc., dominuje w metropoliach: 73 proc. do 14 proc. Narracja smoleńska po wojnie w Ukrainie. Na kogo działa? Jarosław Kaczyński wykorzystuje okrucieństwo rosyjskiej napaści na Ukrainę w 2022 roku do przekonania Polek i Polaków, że także w 2010 roku doszło do zamachu. Bo skoro Putin teraz zabija, to zabił także wtedy. „Pełnoskalowa napaść Rosji na Ukrainę i bestialstwo barbarzyńskiego najeźdźcy dobitnie świadczy o tym, że reżim Putina jest zdolny do wszystkiego, że nie cofnie się przed niczym” – napisał w liście do uczestników obchodów rocznicy na Jasnej Górze. I dalej: „Pochylając głowy w głębokiej zadumie oddajemy cześć należną tym, którzy zginęli na posterunku, polegli w służbie ojczyzny, w drodze do katyńskiego lasu”. Użycie terminologii wojennej („polegli”) jest całkowicie w narracji PiS uzasadnione, bo — jak Kaczyński powiedział w publicznym radiu 1 kwietnia, „wiemy już bardzo wiele o tym, co się stało na lotnisku smoleńskim, i nie mamy żadnej wątpliwości, że to był zamach”. Nieoczekiwane wsparcie mitologii smoleńskiej pojawiło się wypowiedziach polityków ukraińskich. 15 marca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski sugerował nieczystą grę wokół śledztwa w sprawie katastrofy: „Pamiętamy straszną tragedię w Smoleńsku z 2010 roku. Pamiętamy, jak były badane okoliczności tej katastrofy. Wiemy, co to oznaczało dla was i co oznaczało dla was milczenie tych, którzy wszystko dokładnie wiedzieli, ale cały czas oglądali się jeszcze na naszego sąsiada”. Nie jest jasne, kim są „ci, którzy milczeli”, ale dobrze koresponduje to z oskarżeniami prawicy pod adresem rządu Tuska. 1 kwietnia przebywający w Polsce szef MSZ Ukrainy, Dmytro Kułeba, złożył kwiaty przed pomnikami katastrofy smoleńskiej oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. „Rosja odpowie za wszystkie zbrodnie, których dopuściła się w historii przeciwko Polsce i Ukrainie. Tragedia smoleńska jest tego częścią” — powiedział. Jak widać z wyników sondażu, połączenie okrutnej wojny Putina z katastrofą prezydenckiego samolotu udaje się szczególnie w podatnym na propagandę elektoracie PiS. Przekaz o okrucieństwach Putina działa, gdy jest filtrowany przez poglądy polityczne i przekonanie, że jego nadawcy z Prawa i Sprawiedliwości są wiarygodnym źródłem informacji. Sondaż Ipsos dla 10-12 maja 2022, badanie telefoniczne (CATI), na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków, liczebność próby 1014 osób Piotr Pacewicz Naczelny Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Ukraiński dziennikarz i youtuber Wołodymyr Żółkin porozmawiał z pojmanymi przez Ukraińców rosyjskimi żołnierzami. Młodzi Rosjanie opowiedzieli mu o zatrważających praktykach dowódców armii Putina. Z relacji jeńców wynika, że barbarzyństwo Rosjan wymierzone jest nie tylko w Ukraińców, ale także w ich własnych ludzi, kiedy przestają być im "potrzebni".Zamiast pomagać, dobijają?Na opublikowanym w sieci nagraniu młodzi wojskowi wspominali podpułkownika, który - jak mówili - strzelał do rannych leżących na polu bitwy. Jak mówili, byli świadkami, jak zabił pięciu ich był młody człowiek, został ranny. Leżał na ziemi. Dowódca zapytał go, czy może chodzić, a kiedy ten odpowiedział, że nie może, oficer go zabił. Tak po prostu… Ranny żołnierz leży na ziemi, a dowódca batalionu strzela do niego z pistoletu - powiedział jeden z jeńców w rozmowie z to nie był pojedynczy przypadek. Podpułkownik szedł dalej… Zastrzelił czterech lub pięciu w ten sposób. Wszyscy byli młodymi mężczyznami - dodał kolejny zapewniali, że rannych żołnierzy można było jeszcze uratować, udzielić im pomocy i wywieźć z pola bitwy. - Ale nie, dowódca ich po prostu ich zastrzelił - stwierdził jeden z żołnierzy schwytanych przez nie podali nazwy miejscowości, w której miało dojść do tych zbrodni, ani nazwy jednostki, w której służyli opublikował wstrząsającą rozmowę z jeńcami krótko po tym, jak Ukraina po raz kolejny poinformowała, że Rosja odmawia odbioru ciał swoich żołnierzy. Rzecznik Putina Dmitrij Pieskow powiedział "Ostorożno Media", że Kreml "nie ma informacji" ani o ciałach zabitych żołnierzy, ani o dobijaniu rannych w także: Putin już nie ufa swojemu wywiadowi? "Może to jest tylko przykrywka"
a kto powiedział że to był przypadek