Niech nie wierzy w Boga, jeżeli uważa, że Go nie ma, ale na lekcje religii będzie chodzić. Zauważyłam, że wątpiący bardzo interesują się religią i szukaniem racjonalnych argumentów dla swoich przekonań. Dlatego chcę, żeby Ola pomimo wszystko chodziła na katechezę, aby uczyła się konfrontować swoje poglądy z poglądami 90 views, 0 likes, 5 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Coreczkaboga: Dlaczego wierzę w Boga? ️ Wierzę w Boga dlatego, że jestem przy Nim szczęśliwa, podaje mi pomocną Czy kiedykolwiek zadałeś sobie pytanie: Dlaczego wierzę w Boga? Jeśli tak - ta pozycja jest dla Ciebie! Znajdziesz w niej nie tylko odpowiedź na tytułowe pytanie, ale też na wiele innych, dzięki którym pogłębisz swoją wiarę i dokonasz refleksji na jej temat. Odwaga stawiania pytań. Autor książki, ks. W 2010 w swoim artykule zatytułowanym „Dlaczego nie wierzę w nowy ateizm”, Thomas W. Flynn twierdzi, że zjawisko, które zostało nazwane „nowym ateizmem” nie jest ani nowe, ani nie jest ruchem społecznym, a jedyną nowością był fakt, że materiał o ateistycznej treści został opublikowany przez dużych wydawców, jest czytany Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha świętego, nar Dlaczego Wierzymy w Boga na Allegro.pl - Zróżnicowany zbiór ofert, najlepsze ceny i promocje. Wejdź i znajdź to, czego szukasz! . zapytał(a) o 17:31 Wierzycie w boga?Dlaczego? ja osobiście nie wierzę, ale wierzących nie krytykuję:)tylko mam pytanie:wierzycie bo..tak? czy macie jakies powody?taak, wiem poleca minusiki xdd szanuję..po prostu przyzwyczajenie ze wszystko z malej pisze:)bo jakbys nie zauwazyl po kropce czy pytajniku tez daje z malejale żeby nie było: *Boga Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2010-03-24 17:38:56 Odpowiedzi Jak mam nie wierzyć w Tatę?Przecież to nonsens! Śmieszą mnie argumenty ateistów...i na świecie jest tyle zła i cierpienia?Przecież Tata kocha nas, a my chcieliśmy chcielismy mieć wolną ja nam dał no i sami się przez to udup*iśmy. To przez nasze złe wybory i nieumiejętność rozróżniania dobra od zła dzieje się tyle krzywd i nieszczęść. Bóg nie może tego powstrzymać bo dał swoim rozkapryszonym dzieciom wolną wolę! Jest wielu ludzi (naukowcy itp) którzy mimo wszystko wierzą w Boga. Mój tata (ten ziemski ;D) na przykład jest wykształcony i wiele wie o fizyce, kosmosie itp. A jednak mówi, że niemożliwe, by Bóg nie nie WIERZĘ w Boga. Ja WIEM, że on jesteś wystarczająco dojrzała przeczytaj sobie książkę Williama P. Younga "Chata". [CENZURA]* jeszcze jedno:"W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał się drugiego: - Wierzysz w życie po porodzie? - Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to co będzie potem. - Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać? - No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść buzią... - No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść ustami! Przecież żywi nas pępowina. - No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie o nas troszczyć. - Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest? - No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było. - Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem czyli jej nie ma...- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się później." Pozdro zagubiona owieczko. Tata cię szuka. monisia8 odpowiedział(a) o 20:21 Ja wierze..wiem, ze On jest i nas obserwuje..To jest pewne, że Bóg istnieje..Taka jest moja wiara i takiej sie trzymam Shennna odpowiedział(a) o 17:42 Wierzę w Boga... mimo że niechodzię do kościoła, rzadko sie spowiadam. Ale to tylko dlatego że wierzę w Boga a nie w księży... Uważam że wszystko co dzieje sie nw moim zyciu to zasługa Jezusa Wierzę w Pan Boga Bo go kocham i od małego chodziłam do kościoła i chodzę:)I się z tego cieszę:) Ja wierzę w Pana mego... Niby dlaczego jest tyle kościołów? Niby dlaczego jest papież? Niby dlaczego istnieją Kapłani, Siostry Zakonne, Katecheci? Niby czemu? Umiesz to wytłumaczyć? A skąd się wzięła ziemia? Przecież kosmos był kiedyś pusty! Bóg panuje nade mną, nad nami wszystkimi... Dlaczego są święta? Dlaczego są oddawane hołdy Bogu? Dlaczego?! Wytłumacz mi to! Sama powinnaś się teraz zorientować dlaczego Kocham Go i wierzę ! maggie12 odpowiedział(a) o 08:53 Wierzę w Boga. Dlaczego? Bo Bóg jest. I każdy z nas ma to wpisane w Agulecx3 odpowiedział(a) o 17:32 ja wierzę, po prostu jestem pewna, że jest .. na to nie ma pewnych dowodów cucu214 odpowiedział(a) o 18:35 Ja wierze bo poprostu go kocham i tyle czuje ze gdzies jest i tyle :^^ Deborka odpowiedział(a) o 12:52 Ja wierzę bo...jest ze mną w każdej chwili w szkole w domu, pomaga mi , ochrania mnie , kocha mnie tak bardzo że postanowił oddać za mnie życie żeby nie musiałam zginąć ale żyć wiecznie ;) On Cię też kocha tak bardzo jak nikt inny wystarczy że bedziesz chciała go poznać :) Życie z Jezusem jest piękne ! ;D Pozdrawiam ;* życzę ci żeby stał się dla Ciebie kimś najważniejszym w życiu ;* @sia@ odpowiedział(a) o 18:48 Wierzę w Boga. Dlaczego? Cóż, chodzę do kościoła od małego, ale to było przyzwyczajenie, (albo już, bo jeszcze nie jestem pełnoletnia) rok temu NAPRAWDĘ uwierzyłam w Jezusa, oddałam Mu swoje życie i teraz zauważam Jego działanie w każdej chwili mojego życia. "Przecież jest tyle religii na świecie! Dlaczego to akurat chrześcijaństwo jest prawdziwe?" My mamy Słowo od naszego Boga- oni nie, my widzimy cuda Boga- oni nic nie widzą! Dlaczego? Bo my modlimy się do Stwórcy całego świata, a oni do jakichś obrazów!Dlaczego jest tyle innych religii na świecie, dlaczego jest tyle zła? Bo jest też on nie chce żebyśmy mieli życie wieczne w światłości! On jest wrogiem Boga! On wie, że przegra, ale jeszcze chce nas zmylić. Chce, żebyśmy myśleli, że Boga nie ma!Bardzo dobre pytanie zadałaś i myślę, że nikt nie powinien Cie krytykować, niech lepiej spojrzy na swoje grzeszne dzisiejszych czasach jest chrześcijaństwo. Chrześcijanie to nie tylko ludzie w średnim wieku, ale także i na youtube:[LINK] (jakby nie chciało wejść to wpisz elohim- kto jak nie On)[LINK] (jakby nie chciało wejść to wpisz this is the air i breathemiłego słuchania- mi się to okrutnie podoba xD Soćka odpowiedział(a) o 19:06 Hmm dość trudny temat. Wierzę, tak zostałam wychowana. Lubię z Nim "rozmawiać", wspiera mnie w jakiś sposób. Ale ostatnio zastanawiałam się nad sensem tego wszystkiego... To bardzo trudne, kochać kogoś lecz nie mieć 100% pewności czy istnieje. Hmmm... to tak ;Kate012 Nie rozmawiasz z ateistami? To glupota. Zakochasz sie w chlopaku - okazuje sie ze jest ateistą - i co ? nie bedziesz z nim rozmawiać? 999 Ja nie wierzysz, a mowisz ze jest ? Tak sie nie da. Moja droga, nigdy nie mozessz niczego wiedziec - mozesz mowic ''mysle ze'' - bo jak inaczej - a moze okaze sie ze muzulmani mają rację?A moze to Jahwe istnieje? Nic nie mozesz wiedziec. Z jedenej strony piszesz ze tak, z drugiej przeciwienstwo. To tak jakby ktos powiedzial - Zagramy? - A drugi - Jasne mam pilke. Tylko taki facet ni ukradł. Tak to brzmi Teraz do tematu - ja jestem ateistką - nie mowie nic zlego o innych - ale nie popieram tego ze czasami sie ze mnie smieja - nigdy nie sa pewni. Jak dla mnie bóg - albo - Bóg - to wymysł ludzi chcących wiedziec ze maja na kogo liczyć - nie dla mnie.. Nie moge powiedzieć że wierze w Boga, ale nie moge też powiedzieć, że w niego nie wierze. Nie mam zdania. Za to nie wierze w kościół, biblie kościele to ja jestem tylko na świenconke, śluby, chrzty, komunie. W Boga nie/wierze bo : skąd się wziął kosmos? dobra, akurat kosmos to z wybuchu, ale skąd ten wybuch? Czyli jak dlamnie może i istniejeW kościół, biblie niewierze bo : biblia głosi że pierwsi ludzie to Adam i Ewa, ich dzieci to Kain i Abel. Kain zabił Abla więc tylko o Kaina tu chodzi. Z KĄD SIĘ WZIEŁA JEGO ŻONA, SKORO MIAŁ DZIECI? Juliet05 odpowiedział(a) o 18:12 Ja wierzę (nie umiem tego określić dla czego ) sama nie wiem ! katehetki twierdzą , że człowieka stwożył pan bóg , biolodzy , że człowiek pochodzi od małpy , a astronomia , że świat nie potrzebuje stwórcy ! Jeszcze jest teoria Leonarda da Vinci jeżeli ktoś paczał na Kod Da Vinci .. czyja teoria jest słuszna ? blocked odpowiedział(a) o 20:34 ja nie wierzę ale moj rodzice wierzą i każą mi chodzić na religię:( Nie krytykuje wierzących, ale wkur*wia mnie to co niektórzy są tacy święci i wierzą to powinni się stosować do tego co tam jest w gwałcą, molestują, kupują sobie samochody nie wiadomo jakie. ŻAL PLZnam chłopaka który studiował na teologi. On naprawdę wierzył i ja to widziałam. Wiecie czego tam go uczyli w szkole. Jak prowadzić przedsiębiorstwo - czyli parafię. Jakie stosować triki by ludzie więcej na tace dawali. Na szczęszcząc spotkał fajną dziewczynę i rzucił to chłopaków, którzy chodzili do tej szkoły tylko i wyłącznie po to by mieć kasę w przyszłości jako spotkałam byłego księdza swojej parafii na ONI SIĘ TAK ZACHOWUJĄ. Czemu ja mam wierzyć?Ten kościół to jedna wielka teoria spiskowa. Nikt w Watykanie nie może nawet gęby otworzyć bo by posadę stracił i jeszcze uznaliby go za heretyka. (Nie twierdze że papierze byli złymi ludźmi. Nasz papież Polak naprawdę przemawiał do mnie. Miał to coś, ale wszyscy inni są beznadziejni.)Nie mówię o wierze teraz tylko o muszą w coś wierzyć. Musze mieć jakieś zasady wg których muszą żyć i religia takie coś daje. Dla księży: Zasady są po to by je łamać!Czemu kobiety nie mogą być księdzami?co czemu? Jakby odprawiały msze coś by się stało?Nie bo trzeba by było dać im władzę. Meżczyźni są silniejsi od kobiet, więc muszą to pokazać na każdym kroku piętnować kobiety i wszystkie nazywają [CENZURA] jak im coś nie w to że Jezus został poczęty z dziewicy. To się nie trzyma kupy takich rzeczy nie ma. Nie zdarzają się. Nie ma skutku bez przyczyny. Wyobraźcie sobie ze Judaiści uznają fakt urodzenia się Jezusa z dziewicy jako coś obrzydliwego. Ich mesjasz powinien być narodziny z linii Dawida a Józef mąż Marii z tego rodu pochodził. Gdyby nie powymyślali takich głupot w tej Biblii to nie było by takiej przepaści miedzy religiami. Ale nie oni musieli wszystko wyświęcić i pokazać że jakich to Bogów mamy. Moje zdanie jest takie. Wolałabym prawdę od tej całej pazłotkowej otoczki blocked odpowiedział(a) o 17:34 "Ja nie wierzę ;DWiara (moim zdaniem) to głupota i tyle!Po co wierzyć? Tylko się męczyć z tym całym chodzeniem do kościoła, religia itp...Gdyby nie wiary, nie byłoby tylu wojen itd... ; ddBARDZO dobrze, że w Boga nie wierzysz. :) Nie mam nic przeciwko wierzącym i szanuję każda wiarę"O tak, to wspaniale, że nie wierzysz! Z pewnością nie boisz się śmierci, jesteś szczęśliwa i masz cel w życiu. Jasne ;/To nie wiara podzieliła ludzi, tyklo ludzie podzielili jak ktoś mśli, że wiara to tylko meczenie się z chodzeniem do kościoła itp. to musi być na naprawdę "wysokim poziomie". No proszę... Dziadek siedzący na chmurce, lepiący człowieka z piasku. ;D Rozbrajacie mnie ;p Dawniej ludzie zadawali sobie pytanie skąd są. Ktoś wymyślił historyjke o bogu i trzeba było tysiące lat żeby to się rozniosło. Pozdro dla tego człowieczka, nie przypuszczał ze ta bajka bd kiedyś meega wiarą ;DDD A chcecie DOWODY? proszę bardzo: xd-naukowcy potwierdzili ze bog nie istnieje, adam i ewa nie mogli rozmnożyć potomstwa bo mieli dwóch synów, potem jednego i biedny Kail musiałby bzykać ewe lub małpe ;pp a do drugiego opisu to jest to przesada bo człowiek nie ma w sobie piasku .. skąd jest bóg? nie ma. ludzie lepiej sie czuli jak mogli się pożalić komuś. xDD Były 2 pierwiastki potem wybuch i miliony lat żeby to się ułożyło. Z organizmów organizmy i teraz już człowiek, który za tysiące lat bd inny a my bd małpami =l - ,, ludzie sb przekazują wiare o bogu a przecież ludzie napoczątku nie mówili'' a przecież nie było ludzi tylko małpy.. udowodnione. goryl adam i małpa ewa . haha..Nic się nie zgadza, a naukowcy potwierdzili ze nie istniał bóg. Już wyjaśnione ;) chyba nie bd sie im stawiać. A wy wierzący już rosną wątpliwości? myśle ze w głębi sreca wiecie ze to bajka, ale i dobrze ze jest ta religia bo nie wszyscy są żli ;) macie jakieś pytania? gg- 12703718Wyraziłam moją opinie, powinniście to uszanować, ja też próbuje szanować wasz pogląd ^^ Wierzę w Boga a nie w kościół . Chociaż czasem się zastanawiam skoro on nas tak kocha to czemu na świecie dzieje sie tyle krzywd ? tyle niewinnych umiera ? Ale mimo wszystko i tak wierze i zawsze będę , bo przecież kto niby stworzył ludzi ? Ktos napewno musiał bo od tak sie nie pojawiliśmy , nikt nie umie tego wyjaśnić . ! Wierzę , bo czasem ta wiara jest potrzebna :) Ale szanuję też nie wierzących , każdy ma swoje zdanie . :) kamus123 odpowiedział(a) o 13:42 Też nie wierzę.. Zadajmy sobie pytanie : czy bóg istnieje ? jeżeli sądzicie, że tak to napiszcie jakie macie na to dowody.. Nie miałam zamiaru obrażać wierzących ;) Zamiast Boga istnieje coś takiego jak NAUKA która wyjaśnia wszystko jak stworzył się czas jak powstalismy w Boga wierze tak,że nie myśle że stworzył świat ale sądze ,że stworzył zycie na ziemi,a póxniej POCO SIĘ NAMI PRZEJMOWAĆ blocked odpowiedział(a) o 19:37 Mam, Przeczytaj jeśli to: [LINK] [LINK]Za co mogę podziękować Bogu? JA mogę oprócz tego podziekować jeszcze za to że mimo że złamałam prawo stwórcy daje mi szanse. Całe życie. Nadal mogę zmienić siebie i dojść do miejsca w którym na mnie czeka. Mimo że popełniam błędy i wątpięon mi wybacza. Dziękuęmu za to że dał mi świat. I za to że mogę odczuwać bardziej rozwiniete uczucia niż jakaś tam to że mam duszę i gdy umrę ine będęw jakieś głupiej to że gdy umrę nie pujdę do to że gdy w niego owieżęczujęsię bespiecznie. Możesz jeszcze przeczytać to: [LINK]a i za to że mam możliwość wyboru. Że to ja decyduję, ale ja za wszystko też odpowiadamPotwierdzają go księgi. Chrześcijańskie i Żydowskie. W starych księgach nie tylko torze, czy Bibli jest opisane jak jezus ma przyjść na świat. I to wszystko zostało potwierdzone przez późniejsze księgi. Nie tylko Biblię. Znaleziono nawet kżyrz na którym Jezus zawisł. I wszystkie miasta opisane zostały potwierdzone. Niektóre nadal istnieją. Neron także jest potwierdzony. Jest wielką i negatywną postacią historyczną. blocked odpowiedział(a) o 22:07 Ja nie wierzę, gdyż nie ma dowodu na jego istnienie. Postęp nauki potwierdza to, ze Bóg jest mitem np. podczas egzorcyzmów człowiek się zachowuje jak szatan. Dlaczego? Otóż ten człowiek jest psychicznie chory. Jeśli zakodujemy sobie w mózgu, że jesteśmy szatanami to nasz mózg wywoła pewną skąd wziął się wszechświat? Niby od wielkiego wybuchu. Co było przed wielkim wybuchem, skąd to sie wszystko wzięło? Nie wiemy gdyż nauka ciągle się rozwija. Jeśli mi nie ufasz to zadaj sobie pytanie: Co było przed Bogiem i skąd się on wziął? Co go stworzyło..? Z tego nic się nie dowiemy. Tak było w Biblii od początku zapisane no, ale my z czasem dowiedzieliśmy się, że to materia z anty materią zaczęła się zderzać co doprowadziło do wielkiego wybuchu.. (itp.) To jest dowód na to, że w końcu dowiemy się jak powstał wszechświat, a jak będziesz się trzymać tego, że to Bóg stworzył świat to NIGDY nawet za 1000000000000000000000000000000000000000000000000000 lat się nie dowiesz jak to było.. Czika odpowiedział(a) o 18:15 Ja nie wierze w Boga... po pierwsze nie ma dowodow na jego istnienie ,po drugie denerwuja mnie takie sytuacje jak stare baby leca rano do kosciola modlic sie i wyspowiadac,a wyjda tylko z tej niby swiatyni i od razu klna ,wyzywaja ,krzycza np. na kierowcow...Nie chodze do kosciola, nawet jak bym wierzyla w boga to i tak bym nie chodzila,poniewaz to jest chore bez obrazy...przeciez bog jest podobno wszedzie,po co pokazywac innym ludziom ze sie w go wierzy to powinno byc osobiste... A co do stworzenia ludzii,przeciez ludzie sa od malp ...a podobno bog stworzy adama i ewe a to byli ludzie... jak potem powstaly inne pokolenia skoro to by bylo kazirostwo jezeli np. syn z matka,wujek z siostrzenica itd. To jest wszystko oszukanstwoo,nie ma nieba i piekla to jest po prostu wymysl ksiezy itp. po to abysmy odroznili dobro od zla... Ja jestem ateistka i wierze w reinkarnacje i tego nie zmienie ...;) ♥Dixie odpowiedział(a) o 19:19 ja nie wierze, miałam chrzest, i chodze na religie, bo ksiądz zmusza :/ do kościoła nie chodze, no chyba że mnie ktoś zmusi, a to już jest chamstwo, matka mówi że "to jest obowiązkowe" przecież, nie każdy musi wierzyc, a ten kto nie wierzy, chyba nie musi chodzic jak nie chce :/ to tyle. Fane pytanie :D blocked odpowiedział(a) o 22:49 wierze ale nie do końca ...Bo jak to wszystko jest wgl możliwe ? Takie rzeczy są nierealne ! ; DDo kościoła czasami chodzę ... ~Athée. odpowiedział(a) o 20:38 nie wieże jestem ateistką jak istnieje niech da jakieś znak bo na razie nie ma żadnego łączący odpowiedział(a) o 17:14 UWAGA! Koniecznie przeczytajcie!PRZYSZŁE ŻYCIE NA ODNOWIONEJ ZIEMI lub 3 Tajemnice Fatimską Wiecie co ja to nie mam zdania . ;]No bo tak słowo Bóg , Jezus . Albo słowa niebo i piekło . Jesli będziesz dobry ucynny to BÓG posle cie do nieba a jesli będziesz zły to pośle cie do piekła .? Jak dla mnie to bzdura , bo tak . Po pierwsze to nieba nie ma jest kosmos , prawda .? Piekło . Jak może byc piekło jak nasza Ziemia jest okrągła .? A jeśli nawet to patrzcie . Celowo wyżej słowo Bóg napisałam z duzych liter . Bo chodzi o to że to niby BÓG cie tam wysyła a jeśli ktoś wierzy w co innego , ma inną wiarę to co .? Że jedni pójdą do nieba i piekła a ci co mają inna wiare to co .? Reikarnajcja .? Czasami to mysle że ta cała reikarnacja jest bardziej prawdopodobna . Aczkolwiek nikt nie wie czy bóg istnieje czy nie dowiemy się tego jak umrzemy . To moje zdanie . I odrazu mówię że ja nikogo nie krytykuje jestem w tym momencie bezstronna . :D MatMilan odpowiedział(a) o 20:06 Umierają dzieci i ludzie , ponieważ jest to sprawdzian miłości nasz nie ma być: piękne,cudowne,bogate tylko życie jest trudne po tym względem ,że na świecie są choroby, dochodzi do ludobójstwa itp. A ja osobiście wierze , ponieważ sam wiem o różnym łaskach ,którzy dostali moi bliscy( z jakiejś choroby)ale nie będę o tym tak wogóle skąd my się wzieliśmy i cała przyroda przeciesz coś musiało dac temu początek. Osobiście wierzę w Boga . Zawsze wierzyłam . Skoro nie wierzycie w Boga to niby skąd ta istota się niby wzięła i dlaczego przez innych ludzi stała się Świętym otóż musiał dokonywać czegoś niemożliwego czegoś co nierealne. Było tak w biblii nie za bardzo pamiętam ,że był mężczyzna niewidomy gdy zaczął modlić się do Boga odzyskał wzrok. Nie chodzi głównie o to opowiem ci historię ... Była sobie jakaś rodzina . Pewnego dnia ojciec przyniósł w piątek kiełbasę (wędlinę). Gdy przyniósł ją do domu dzieci powiedziały - Tato dzisiaj jest piątek dzień w ,którym nie można jeść mięsa Tata zaś rzekł - Dzieci nie martwcie się zjemy tą kiełbasę po Bożemu. Dzieci żeknęły -Tato w jaki sposób chcesz to zrobić ? - Tata odpowiedział - Zakryję Panu Jezusowi oczy. Wziął chustę i rzekł zawiążę chustą oczy Jezusowi i wszystko będzie w porządku kiedy zaczął zawiązywać Bogu tą chustę (krzyżowi Jezusa) stał się niewidomy otóż chciał sam oślepić Pana Boga ,ale nie udało mu się dlaczego ? Bóg ma moc ,której nawet diabeł nie ma ! Kiedy stał się już niewidomy dzieci dostały szoku.. Zaczęły się modlić i co ? Po kilku miesiącach dniach ojciec odzyskał wzrok. Dlaczego w to wierzę ? otóż Moja babcia jest chora na nowotwór rok temu lekarz dawał jej 2 mies. życia. Lecz mój tata znalazł w internecie taką metodę ,która oczyszcza organizm człowieka .. Wszyscy zaczęliśmy się modlić ,bo lekarz powiedział dziękujcie Panu Bogu chociażby za 1 dzień ,który ona przeżyła. Zaczęliśmy się już modlić i co ? Żyje już ponad rok. Możecie myśleć mówię do nie wierzących ,że to jakaś bajka zwykły zbieg okoliczności. Ale podejrzewam że gdybyście pomodlili się do Boga i poprosiliście go o coś ,a to by się spełniło to od razu zaczęliście by w niego wierzyć ale co ? dopiero wtedy gdy on Wam to udowodnił ,że naprawdę istnieje. Mówię szczerze chociaż raz nakłonijcie się na rozmowę z Bogiem. Uklęknijcie przed Krzyżem i powiedzcie Boże czy ty istniejesz ? Czy jesteś teraz ze mną ? Rozmowa z Bogiem jest taka tajemnicza ciekawa bardzo miło przeprowadza się z nim rozmowę porozmawiajcie z nim . Jest tyle ludzi ,którzy modlą się o ludzi ateistów neiwierzących. Nakłaniam jeszcze raz :) Pozdrawiam mam nadzieję ,że pomogłam :> blocked odpowiedział(a) o 21:16 emizu03 odpowiedział(a) o 21:14 ja wierze w Boga, Poniewaź kiedyś poszłam do koscioła gdy mi wuja umarł i płakałam i zastanawiałam sie dlaczego on i się go zapytałam a on odpowiedział bo cie kocham i musialem bedzie mu do góry lepiej i ty dziewczynko też uwierz :) Wierzę ponieważ wiara w Boga utrzymuję mnie przy życiu,jest z resztąwiele dowodów na istnienie Boga,ja ich nie potrzebuje bo wiem ze Bóg jest gdzieś tam w niebie i nad nami Boga nie było,chrześcijaństwo nie stałoby się tak potężną jest obecny wśród nas,czasem wydaje się nam że go nie ma lecz tak naprawdę on jest,można go dostrzec w każdym niesamowitym zdarzeniu które miało miejsce,nawet w rzeczach które nie braliśmy nigdy pod w Boga jest czymś co napełnia moje życie wiarą i miłością do bliźnich. ;) Tak , wierzę. To on nas stworzył , stworzył cały świat. Nie wierzę ;)Jakby Bóg istniał to chciałby żeby świat był jak najlepszytyle ludzi w niego wierzy a on i tak [CENZURA] robiJakby Bóg istniał nie byłoby na świecie,biedy,wojen,głodu, WASZ BÓG ? NO GDZIE ? Jak modlić się o niego itp. to on chce a żeby przyszło co do czego ,pomoc w życiu na Ziemi to 0 chęci ;)Wymyślili go dla pieniędzy, tak samo że Jezusa ukrzyżowano i inne bo kto by sprawdził czy to prawda? Nie ma na to żadnych dowodów. A jak na razie Boga na tym świecie nie widzę bo świat nie jest wcale dobry ;) Ja wierzę i mogłabym pisać o tym w nieskończoność, ale odpowiem tylko na jedno pytanie. Czemu Bóg nie dał nam znaków, dowodów? Owszem dał i to miliony, po prostu my się ich wypieramy tworząc swą własną teorię, obraz. Jest tylu świętych, tylu nawróconych, tak wiele świadectw i znaków, a jednak dla nas to wciąż za mało. Z punktu widzenia ateisty " Ale te kościół jest nudny... Tylko modlitwy klepać itd." Ale modlitwy nie są klepane, jeśli je zrozumiesz. Kościół nie jest nudny, jeśli wsłuchasz się w Nas, bo my jesteśmy Kościołem. My tworzymy kościół. Po za tym jest wiele organizacji, grup, osób, świadectw, które nie są nudne. Są różne koncerty, musicale itd. poświęcane Bogu, Jezusowi oraz Duchowi Świętemu, które raczej nie można by było uznać za nudne. Jest wiele ludzi, którzy potrafią wejść Ci głęboko do serca, przemówić do rozumu. Kiedyś nie wierzyłam aż tak jak teraz, choć chciałabym znacznie bardziej wzmocnić moją wiarę. Właśnie przez ludzi pogłębiłam ją. Jeśli nie wierzysz w Boga, bądz nie jesteś pewien, spróbuj się na niego bardziej otworzyć., Po prostu uwierz i spróbuj. Jest wiele sposobów. lou! odpowiedział(a) o 22:57 Hmmm... Twoje "wierzycie w boga" można zrozumieć na wiele sposobów. Wierze ze bóg istnieje ale nie chodzę do kościoła i spowiedzi bo to wszystko wymyślili ludzie. Wiem ze tam Jezus na krzyżu coś gadał o papieżu itd. Ale jak myśle o skandalach kościoła w średniowieczu to zaczynam myślec ze np. Ludzie za 100 lat tak inaczej bedą postrzegali przykazania ze nasza np. Spowiedź będzie dla nich niedorzeczna. Wiec uważam ze bóg jest i czasem mogę z nim pogadać ale nic poza tym. Oprócz tego nie wierze w jego miłosiernosc ( Hiob, małe dzieci które są niewinne a cierpią przez jakaś Ewę?)Pozdro :) KorlikPL odpowiedział(a) o 12:30 Ja nie wierzę ale wiem. Był u mnie.[LINK] odpowiedział(a) o 09:40 Wierze w Boga... a przynajmniej mi sie tak wydaje... ale nie jestem pewny co do tego : Przed ludzmi byly malpy ( wiecie o co chodzi )To jak wygladal adam I ewa ? Ci pierwsi ludzie ? blocked odpowiedział(a) o 15:45 Ja tak samo nie wierzę w "Boga" Skąd mam wiedzieć czy to nie jedno wielkie kłamstwo? Może tak naprawdę nie ma piekła ani nieba? A może świat stworzył ktoś inny? A zresztą wiadomo oglądamy wszyscy te filmy biblijne itd ale zkąd wiemy że tak naprawdę było? Ja myślę że bóg to jedna wielka bujda. {Nie obrażając nikogo oczywiście} A jeżeli ktoś nie wierzy w boga to chyba nie jest taki zły co nie? Myślę że każdy ma prawo swojego zdania i nie można oceniać człowieka po tym czy wierzy w boga czy nie. Ale w którego? XD Ja wierze w katolickiego Jahve ale nie mam dowodów. Na tym polega wiara , by wierzyc a nie zbierać dowody. blocked odpowiedział(a) o 17:05 nie ,serio jest o wiele więcej argumentów za tym że bóg nie istnieje ,ale nawet nie o tymTak naprawdę wszyscy w głębi wiecie że niebo nie istnieje,poznaliście już trochę w życiu i wiecie że takie coś się nie zdarza, a teraz zapytaj sam(a) siebie wierzysz bo ,,wierzysz" czy wierzysz bo to wygodnefajnie sobie pomyśleć że po tym wszystkim będzie odpoczynek,wieczny. Jednakże nie ma żadnego powodu by tak byłotak ,przejście na ateizm unieszczęśliwia zazwyczaj ,nie mówię że nie. Jest to cena za wydostanie się z fałszu i ułudyI do tych walczących ,nie ma żadnego (waszymi słowami) ,,ziemskiego" dowodu na istnienie boga, są rzeczy które nie są wyjaśnione ,ale kiedyś burze i pioruny to też była magia ,bo ludzie nie znali pojęcia wyładowania termostatyczneGdybyście mieli rzeczywisty dowód nie była by to wiara ,a wiedza. Wierzę w Boga i mu ufam, pomaga mi w nauce, mimo że bluzgam to mocno wierze. Szanuje Wyznawców innych wiar, ateistów (chyba źle napisałem) itd. ale gdy zaczyna coś [CENZURA] to jestem krytykiem takich debilówTo wszystko pozdro Tak. Cóż.. wiara jest po to by wierzyć a nie udowadniać. Jednak gdyby każdy wierzył w coś co było udowodnione to nikt by w nic nie wierzył i w ogóle słowo "wiara" byłoby wyemilinowane, nieprawdasz ? Powiem tak... Pochodzę z chrześcijańskiej rodziny. Moi rodzice wierzą w Boga. Przez 9 lat chodziłam do szkoły katolickiej i powiem jedno ... Ta szkoła to była chyba najgorsza trauma jaka może paru minutowe modlitwy i zmuszanie do chodzenia do kościoła bo inaczej nie będzie można miec bdb zachowania. Gdy była dyrektorką Pani J. było dobrze. Była wierzącą ale nie zmuszała dzieci do przymusowego chodzenia do kościoła. Nie przykładała jakiej szczególnej wagi do modlitwy. Oczywiście modlitwy były codziennie ale wiecie tak były mówione bo trzeba było. Jednak musiała odejść no i przyszła nowa dyra ... Boże to już był szatan wcielony ... Przez pierwszy rok było fajnie. Była miła pomagała itd Ale potem ... Zmuszała dzieci do chodzenia do kościoła bo tak trzeba. Potrafiła organizować zebrania o godzinie 19 albo 20 zeby rodzice mogli pójść do kościoła chociaz i tak nikt nie chodził. Gdy nasza modlitwa trwała wcześniej góra 5 min teraz była 15-20 min minimum ponieważ w październiku odmawialiśmy codziennie cały różaniec ... Potem zakazała używać tel bo to sprzeczne podobno z wiarą. Ostatni zakazała chodzenia w spodniach z dziurami i nie mozna sie ubierać całkowicie na czarno bo to kojarzy sie z szatanem. I dosłownie nienawidziła mojej klasy bo my byliśmy inni bo przeklinaliśmy , większość ubierało sie na czarno i zawsze robiliśmy jej na złość i do tego większa połowa klasy sb podpalała niekiedy teraz po naszym odejściu rozpowiada każdej klasie jacy byliśmy niewdzięczni. Żałosne. Przez nią szkoła popadła w jeszcze ze od komunii przez 2 lata chodziłam co niedziele do kościoła bo naprawdę lubiłam ale z roku na rok ta wiara ulatywała ponieważ czy Bóg naprawdę istnieje ? Tego nw i szczerze nie gardzę ludzmi którzy są bardzo wierzący ale dla mnie wiara w kogoś kto nie istnieje jest niczym. Bo nw co spotka nas po śmierci. Dlatego nie do końca wierze w Boga. Do kościoła chodzę naprawdę rzadko i gadanie na religii o Bogu mnie po prostu irytuje bo wmawiają nam kogoś kto prawdopodobnie nie istnieje. Uważasz, że ktoś się myli? lub MATERIAŁY PRAKTYCZNE Poniższe dwa schematy lekcji autorstwa pani Mirosławy Kajzer nie są konspektami. Obydwa przygotowane zostały pod kątem ucznia, są jakby stronicami z zeszytu ćwiczeń. Wierzymy, że zaprezentowane pomysły przyniosą owoce na lekcjach. Życzymy samych udanych katechez. Tematy zaproponowane mogą kojarzyć się z wydaną w serii: "Biblioteka Katechety" książką br. Tadeusza Rucińskiego pt. "Dekalog. Konspekty katechez", zbieżność jest tylko w opowiadaniach; lekcje są całkowicie jest Pan Bóg twój - a nie żaden inny Mirosława Kajzer WIERZĘ W "BOZIĘ" CZY W BOGA? I. ĆWICZENIA Uwaga! Połowa osób z grupy, w której przygotowujesz się do bierzmowania, wykona indywidualnie ćw. 1, a druga połowa - ćw. 2. Na ich wykonanie można przeznaczyć ok. 10 minut. 1. Uruchom swoją wyobraźnię. Wybrałeś się na spacer. Przechodząc obok domów, patrzysz w okna. Oto, co widzisz wewnątrz w trzech kolejnych budynkach: kilkuletnie dzieci bawią się lalkami: noszą je na rękach, rozmawiają z nimi, karmią, przewijają, układają do snu; młodzież w wieku około 15 lat bawi się w "sklep": kuchenna ławka służy jako lada sklepowa, plastikowa półka łazienkowa to regał, pocięte gazety używane są jako pieniądze; dorośli w wieku 30-40 lat bawią się w "szpital": lalki i misie służą im za pacjentów, "Tik-taki" i "Mentosy" to tabletki, owocowe soki to lekarstwa, ze sznurka, drucików i kapsla zrobiony jest stetoskop, a kroplówka z butelki po "Frugo" i żyłki wędkarskiej. Uzupełnij poniższą tabelę. W drugiej kolumnie napisz, co myślisz o poszczególnych grupach ludzi, obserwując ich zachowanie; w trzeciej - jakie uczucia w stosunku do nich rodzą się w tobie. Co myślisz o obserwowanych ludziach Twoje uczucia w stosunku do nich DZIECI MŁODZIEŻ DOROŚLI 2. Sięgnij pamięcią do twego dzieciństwa (wiek około 6-8 lat). Jak wówczas postrzegałeś swoich rodziców, kim dla ciebie byli? Przypomnij sobie również, czym dla ciebie była szkoła i twoja wychowawczyni. Jak obie te rzeczywistości widzisz dziś? Czy domyślasz się, jak będziesz na nie patrzył jako osoba dorosła? Wnioski zapisz w poniższej tabeli. W dzieciństwie Obecnie Jako osoba dorosła RODZICE SZKOŁA I NAUCZYCIEL II. PRACA NAD REZULTATAMI ĆWICZEŃ Ponieważ praca przebiegała w dwóch grupach, musicie wzajemnie zaprezentować sobie wyniki waszych prac. Postarajcie się od razu podkreślić różnice, jakie zaistniały w poszczególnych kolumnach wypełnianych tabel. Następnie przeprowadźcie rozmowę, w której spróbujecie odpowiedzieć na następujące pytania: Dlaczego to, co jest zupełnie naturalne w zachowaniu dziecka, w przypadku dorosłych śmieszy albo irytuje? Dlaczego dziecko patrzy inaczej na świat niż człowiek dorosły? Na czym polega dorastanie, co jest konieczne na tym etapie? Jakie uczucia rodzą się w dorastającym człowieku i jakie powodują one zachowania? Zapisz najważniejsze wnioski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . III. OBRAZEK PROSTO Z ŻYCIA 1. Przeczytaj poniższe opowiadanie - Cóż to się stało, Kasiu, że po kilkuletnim "przeglądzie" krzyżyków na twojej szyi, zakrólowało tam nagle buddyjskie kółeczko? - Wyrosłam w końcu z tych krzyżyków i katolickich świętości. Nie sądzisz, że ten krzyż, Pan, Bozia, kościółek i reszta, to już przeżytek? Poza tym, patrz, z tym kółeczkiem bardziej mi do twarzy. - Tak więc była moda na krzyżyki, a teraz przyszła na kółeczka, a jutro będzie na gwiazdeczki, a może jeszcze wróci moda na sierpy i młoteczki czy "twarzowe" swastyczki, bo one też pochodzą z modnego teraz Wschodu? - Ty to zawsze musisz kpić ze mnie. A to jest sprawa poważna. Przeczytałam ostatnio rewelacyjną rzecz... - W "Twoim Stylu" czy "Reader Digest"? - Tak, właśnie w "Twoim Stylu"! To ekskluzywne pismo. Przeczytałam tam o filozofie, który ogłosił, że Bóg dawno już umarł. - Tylko zaraz po tym ogłoszeniu umarł ten filozof, a Pan Bóg - jak słychać - ma się raczej dobrze. Wiem, że to był Friedrich Nietzsche, który najpierw wymyślił ową śmierć Boga, a potem ciężko płakał nad tym, co będzie ze światem, człowiekiem i sensem, gdy się uśmierciło jedyny dla nich punkt odniesienia. A potem oszalał i klękał przed dorożkarskim koniem... - Więc lepiej nie zajmować się panem Bogiem, bo albo się zostanie dewotą, albo się trafi do pomyleńców... - Właśnie teraz tym bardziej trzeba się zajmować Bogiem, a zwłaszcza tym, jaki On jest naprawdę, bo od tego zależy wszystko: prawdziwa miłość, prawdziwe szczęście, prawdziwe życie. Jeśli nie, to światem i móżdżkami ludzi będzie rządziła Wszechmogąca Moda - raz na buddyzm, raz na pacyfizm, raz na ekologizm i animalizm, to znów na religię UFO czy inne kulty... A to jest jednak sprawa ważniejsza od tego, czy do twarzy ci z krzyżykiem, czy z kółeczkiem. - Ale popatrz, Piotr, my jesteśmy młodzi! Wiara to sprawa starych kobiet. To skansen, muzeum dewocjonalii. To jakieś księgi nieżyciowych zakazów czy opowiastek. Taki Pan Bóg nie pasuje do komputeryzacji, ekologii i postępu! - Nie Pan Bóg, Kasiu, tylko Jego przestarzały chwilami obrazek! Wyobraź sobie Biblię. Leży na półkach w różnych okładkach: rzewno-kiczowatych, ponuroczarnych, gotycko-barokowych, w popartowych... Którą weźmiesz? - Żadną! Żadna nie jest w moim guście. - Oj, specjalistko od mody i gustów! Zajrzyj do środka! Nie tylko zajrzyj, ale doczytaj się tam żywej, prawdziwej Twarzy Boga! Ty dzisiaj też wyglądasz, w tej kreacji i fryzurze, na słodką idiotkę, ale to tylko oprawa, okładka. W tobie samej jest coś innego, prawdziwego, niepowtarzalnego, wartościowego! - No wiesz... - Wiem i o to mi chodzi, żebyś chciała spoglądać Bogu w serce, a nie zatrzymywała wzroku na oprawach, jakie Mu dawały różne religijne mody. To mody umierają, a Bóg żyje. I za to dzięki Bogu! 2. Czy przeżywasz podobne problemy? Czy stawiasz sobie podobne pytania? Może często spotykasz się z podobnymi twierdzeniami na temat wiary w Pana Boga? Dojrzewanie człowieka dotyczy wszystkich sfer jego życia, także wiary w Boga i religijności. Nic więc dziwnego, że to, co fascynowało cię w religii kilka lat temu, dziś cię denerwuje, razi, śmieszy. Nie powinieneś z tego powodu czuć się winnym albo uważać, że straciłeś wiarę. Odrzucenie dziecięcego obrazu Boga jest procesem naturalnym i koniecznym. Jednakże dojrzewanie nie jest procesem samoistnym. Oczywiście, pewne zmiany dokonują się w nas bez naszego szczególnego zaangażowania (np. zmiany biologiczne w naszym ciele). Ale w wielu sferach człowieczeństwa konieczne jest świadome kierowanie własnym rozwojem. Przypatrz się ludziom dorosłym. Niektórzy z nich ukończyli studia wyższe, a niektórzy zakończyli własną edukację na podstawowym poziomie, choć nie brakowało im zdolności intelektualnych. Nie potrafili bowiem przełamać swojej niechęci do nauki i narzucić sobie pewnej dyscypliny. W naszym świecie żyją ludzie, którzy poświęcają własne życie dla dobra innych i tacy, którzy odbierają życie innym dla własnych korzyści. Podobnie dzieje się w sferze religijności. Są ludzie, którzy zapraszają Boga w każdą cząstkę swego życia oraz tacy, którzy przypominają sobie o Nim tylko przy pewnych okazjach. Ci pierwsi czują się nieustannie obdarowywani przez Boga, ci drudzy uważają, że wyświadczają Panu Bogu łaskę, gdy wybiorą się do kościoła. A przecież jedni i drudzy z wielką radością i z podobnym zaangażowaniem przyjmowali w wieku 9 lat po raz pierwszy Chrystusa Eucharystycznego. Dlaczego teraz ich religijność tak bardzo się różni? Jedni po odrzuceniu "Bozi" nawiązali nowe relacje z Bogiem, a drudzy pozostali na etapie odrzucenia. Oznacza to, że przestali (jako wierzący) być dziećmi, ale nie stali się dorosłymi. IV. ZADANIE Wykonajcie je w zespołach cztero-, pięcioosobowych. Postarajcie się wykonać pracę w ciągu 10 minut. Obecnie jesteście na etapie dorastania. Bóg z dziecięcych wyobrażeń już was nie pociąga. Wyobraźcie sobie, że zlecono wam zaprojektowanie biura, które ma służyć pomocą młodzieży w dorastaniu do dojrzałej wiary. Jak wyposażylibyście to biuro? Narysujcie projekt. Opiszcie również zasady funkcjonowania tego biura (kto, co, kiedy i w jaki sposób). Pamiętajcie! Ma to być miejsce, do którego chętnie byście chodzili i z którego działalności chcielibyście korzystać. Projekt Plan działania: Prawdopodobnie w waszym otoczeniu nie ma takiego miejsca. Pomyśl jednak, czy przy odrobinie wyobraźni i dobrej woli nie moglibyście uzyskać tego, co dałoby wam zaprojektowane przez was biuro. Co możecie robić, by dorastać nie tylko biologicznie, ale także duchowo? Co może pomóc wam w nawiązaniu nowej więzi z Bogiem - Przyjacielem i Zbawcą człowieka? A może wspólnie zorganizujecie takie miejsce, w którym moglibyście się wzajemnie wspierać w religijnym dorastaniu (niekoniecznie według powyższego projektu, ale tak, by spełniało ono podobną rolę)? V. REFLEKSJA NAD SŁOWEM BOŻYM * "Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce" (1 Kor 13,11). * "Bracia, nie bądźcie jak dzieci w swoim myśleniu ... W myślach waszych bądźcie dojrzali" (1 Kor 14,20). W prywatnej modlitwie zaproś Boga w swoje życie, w swoje radości, problemy, smutki, w swój trud dorastania w wierze. Poproś Ducha Świętego, aby w całym tym procesie oświecał twój umysł i wypełniał twoje serce. Mirosława Kajzer - edukator Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe w Gdyni oraz programu: "Nowa szkoła". opr. ab/ab Dlaczego wierzyć w Boga? CZY wierzysz w Boga? Pewni ludzie, którzy wierzą, mają się za znacznie lepszych od tych, którzy nie mają takiej wiary. Ale przypuśćmy, drogi czytelniku, że ktoś poprosi ciebie jako wierzącego w Boga, abyś uzasadnił swoją wiarę. Czy potrafisz jasno wytłumaczyć, dlaczego wierzysz w Boga? Rzecz doprawdy zaskakująca, że większość tych, którzy się podają za chrześcijan, nie potrafi uzasadnić swoich przekonań. Niektórzy obstają przy wierze w Boga po prostu dlatego, że tak postępowali ich rodzice, albo dlatego, że jest to ogólnie przyjęte w środowisku, gdzie mieszkają. Czy jednak takie okoliczności potrafią przekonać drugą osobę do uwierzenia w Boga? Jedna z głównych przyczyn tego, że wiele osób — w tym nawet dzieci niektórych rzekomych chrześcijan — zaczyna wątpić o istnieniu Boga, tkwi właśnie w fakcie, iż wierzący nie potrafią przekonująco umotywować swych poglądów. A szczerze mówiąc, jeśli ktoś nie jest osobiście przeświadczony o słuszności wiary w Boga, to prawdopodobnie nie wytrwa w wierze, gdy ta zostanie poddana próbom. Rzetelna wiara w Boga musi być oparta na faktach, których prawdziwość możemy stwierdzić rozumowo. Jednakże „Boga nikt nigdy nie widział” — powiada starożytny pisarz (Jana 1:18). Jeżeli więc chcemy się przekonać o Jego istnieniu, musimy oprzeć swoją wiarę na innych przesłankach, dających się zaobserwować, i na zebranych osobistych doświadczeniach. Wtedy dopiero z pomocą naszej zdolności rozumowania zdołamy rozwinąć w sobie niewzruszoną wiarę w Boga. SKĄD WZIĘŁO SIĘ WSZYSTKO? Co przychodzi ci na myśl, gdy na przykład obserwujesz wygwieżdżone, jak gdyby bezkresne niebiosa, albo liczne i różnorodne formy życia na ziemi? Czy nie pobudza cię to do zastanowienia nad tym, skąd się wszystko wzięło? Nazywa się to metodą rozumowania od „skutku” do „przyczyny”. Rozmyślając o istniejącym „skutku”, dziele stworzenia, dochodzimy do oczywistego wniosku, że za nim musi się kryć jakaś „przyczyna”. Możesz jednak słusznie zapytać w tym miejscu: Dlaczego ową przyczyną miałby akurat być Bóg? Czy nie może nią być po prostu ślepy przypadek? Pomyśl, na co wskazuje twoje własne doświadczenie. Każdy zegar, rzecz jasna, ma przyczynę sprawczą, czyli kogoś, kto go zbudował. A czy skrupulatnie zaprojektowany czasomierz nie wyjawia czegoś o tej przyczynie, czy nie mówi, że jest tworem logicznie pracującego umysłu, bo tylko taki mógł go obmyśleć? Zegar jest wynikiem pracy rozumnej osoby. Ludzie wszakże ustawiają swe zegary na ziemi według godnych podziwu ciał niebieskich. Regularność ich obrotów, a także ruchy wibracyjne pewnych atomów na ziemi, pozwalają obecnie człowiekowi nastawiać chronometry z dokładnością do bardzo maleńkiego ułamka sekundy. Czy więc ta wspaniała systematyczność, która się przejawia w widzialnym wszechświecie, nie świadczy również o rozumie, o inteligencji? A czy można sobie wyobrazić istnienie rozumu poza osobowością? Sam więc widzisz, że prawo skutku i przyczyny wprost narzuca wniosek, iż dzieło stworzenia dowodzi istnienia wysoce inteligentnej Osoby, jego Sprawcy — to znaczy Boga. Z kolei co powiemy o samym życiu? Czy kiedyś słyszałeś o powstaniu czegoś żywego inaczej niż z wcześniej istniejącego życia? Ludzie, którzy zaprzeczają istnieniu Boga, na ogół starają się unikać tego prostego pytania. Ale wtedy napotykają równie proste, a jednak kłopotliwe pytania, na przykład takie, jakie postawił Hal Borland w książce The Enduring Patern (Trwały wzorzec): „Wszyscy ci, którzy tłumaczą pochodzenie życia przypadkowym związaniem się pierwiastków chemicznych, co do czego sami przyznają, że nie mogłoby się zdarzyć w obecnych warunkach, odwołują się — być może nieświadomie — do jakiejś siły, która doprowadziła do tego przypadkowego związku. Co to za siła? Osoby zaś, które wierzą, iż życie pojawiło się w pradawnych morzach z nieznanego, lecz odległego miejsca w przestrzeni kosmicznej, muszą się zgodzić z tym, że w owym czasie gdzie indziej istniało życie. Gdzie i w jaki sposób powstało tamto życie? Natomiast ci, którzy doszukują się zalążka życia w kwasie nukleinowym i nawet twierdzą, iż da się podrobić substancję genów, przyznają mimo wszystko, że nie wiedzą, skąd geny bądź kwasy nukleinowe otrzymały tkwiącą w nich siłę życiową albo wzory, w które niezmiennie się układają. Na czym polega ta siła? Skąd wzięły się te wzory? Jeżeli sedno rzeczy tkwi w trudno wykrywalnej zależności pierwiastków, to dlaczego łączą się one w taki sposób, a nie inaczej? Tego rodzaju pytania narzucają się uporczywie, ale do dziś nikt nie znalazł właściwej odpowiedzi.” — Wydanie z roku 1959, strona 244. Z tego wszystkiego jednak, co już wiadomo, rozsądek nakazuje nam wnioskować, że tylko żywy Stwórca mógł powołać do istnienia życie. DLACZEGO MAMY SUMIENIE Wiara w Boga jest też konieczna, by wyjaśnić istotę i cel sumienia działającego w człowieku. Na jakiej podstawie możemy tak twierdzić? Wystarczy krótkie zbadanie tego tematu, aby dostatecznie przekonać myślącego czytelnika. Bez względu na miejsce i czas ludzie zawsze mieli wrodzone poczucie tego, co właściwe, a co niewłaściwe, niekiedy też zwane prawem moralnym albo prawem przyrodzonym; świadomością tą kierowali się w swym postępowaniu. Poświadcza to między innymi Coleman-Norton z Uniwersytetu Princeton w następującej wypowiedzi: „Stwierdzamy, że prawo przyrodzone [czyli poczucie tego, co właściwe lub niewłaściwe] ma trzy cechy charakterystyczne: (1) powszechność, gdyż jego nakazy są zawsze te same w każdym okresie i wśród wszystkich ludzi; (2) niezbędność, ponieważ domaga się tego prawa rozumna natura człowieka; (3) niezmienność, bo nie zależy od żadnego autorytetu ludzkiego.” Niektórzy jednak gotowi są argumentować, że przecież jedna osoba na podstawie swego sumienia może uważać dany czyn za jak najbardziej właściwy, podczas gdy inna będzie go uznawać za coś zupełnie niedopuszczalnego. Niemniej wrodzone prawo moralne w każdym społeczeństwie konsekwentnie potępia te same podstawowe wykroczenia. Antropolog Ashley Montagu poczynił takie spostrzeżenia: „Morderstwo jest wszędzie uważane za przestępstwo, a gdy zabójca zostanie schwytany i oddany w ręce sprawiedliwości, bywa zwykle skazany na śmierć. (...) Przepisy dotyczące kazirodztwa są powszechne. (...) Na ogół własność prywatna jest w poszanowaniu. We wszystkich, nawet prymitywnych społeczeństwach znane są prawa traktujące o osobistej własności, zarówno w odniesieniu do nieruchomości, rzeczy ruchomych, jak i własności niematerialnej”. — „Anthropology and Human Nature” (Antropologia a natura ludzka), wydanie z roku 1957, strony 58, 63, 64. Oczywiście odróżnianie morderstwa od — powiedzmy — obrony własnej może u rozmaitych grup ludzi być oparte na nieco innych zasadach, podobnie jak precyzyjne określenie tego, co się zalicza do kazirodztwa. Szczegółowe przepisy w sprawie kradzieży, obowiązujące w społeczeństwie rolniczym, będą się różnić od analogicznych ustaw wydanych w społeczeństwie przemysłowym. Ale przestępstwo jako takie wszędzie i niezmiennie spotyka się z potępieniem. (Zobacz w Biblii List do Rzymian 2:14, 15). Nic więc dziwnego, że Firth, były wykładowca Uniwersytetu Londyńskiego, zauważył: „Pod wieloma względami przepisy prymitywnej moralności pokrywają się dokładnie z tym, co obowiązuje w wysoce cywilizowanym społeczeństwie.” Właśnie „wysoce cywilizowane społeczeństwo” w naszym XX wieku posłużyło się prawem sumienia, aby po drugiej wojnie światowej w Norymberdze skazać pewnych hitlerowskich przestępców wojennych. Kiedy na swą obronę przytaczali argument, że tylko stosowali się do ustaw państwa narodowosocjalistycznego i wykonywali rozkazy zwierzchników, wskazano im, że należało się kierować „wyższym prawem: wrodzonym poczuciem sprawiedliwości”. Przykładem z ostatnich czasów mogą być Chiny. Mimo że jest to kraj wyraźnie ateistyczny, zdaje się w nim występować silne poczucie moralności, gdyż przystąpiono tam do wytępienia takich praktyk, jak prostytucja. Skąd się bierze to powszechne prawo przyrodzone, prawo moralne, czyli prawo sumienia? Czy znasz jakieś prawo, które by nie miało prawodawcy? Co więcej, czy nie jest rozsądny wniosek, że tylko wybitnie moralna Osoba może być Sprawcą tego wrodzonego prawa, które działało i działa ku oczywistemu dobru, wręcz ku ocaleniu całego rodu ludzkiego? Tą wielce moralną Osobą jest właśnie Bóg. BIBLIJNY DOWÓD ISTNIENIA BOGA Sama Biblia również dowodzi istnienia Boga. W jaki sposób? Spora część Biblii zawiera szczegółowe proroctwa, czyli przepowiednie. Jak dałoby się to wytłumaczyć, gdyby nie było Boga? Rozpatrzmy jeden przykład: Dlaczego Biblia mogła setki lat naprzód zapowiedzieć miejsce narodzin Jezusa? (Mich. 5:1 [2, Gd]; Mat. 2:1-6). — Jego rodowód? (Rodz. 22:15-18; 49:10; 2 Sam. 7:8-16; Mat. 1:1, 2, 6). — Czas jego pojawienia się w charakterze Mesjasza? (Dan. 9:24-27). Z pewnością Jezus sam niewiele mógł uczynić, aby pokierować takimi okolicznościami. A jednak te i setki innych proroctw tego rodzaju, spotykane w Biblii, naprawdę się urzeczywistniły. Jak do tego mogłoby dojść, gdyby nie było dalekowzrocznego Boga? Człowiek nie jest w stanie tak przeniknąć przyszłości. Ponadto istnienie Boga znajduje potwierdzenie w tym wszystkim, co dzięki tej Księdze osiągają ludzie rzeczywiście stosujący zasady biblijne. Zrozumiemy to lepiej na pewnym przeciwstawnym przykładzie. W dobie obecnej ludzkość boryka się z mnóstwem problemów. Niewiele osób optymistycznie się zapatruje na możliwości trwałego ich rozwiązania. Pewien naukowiec w bardzo konserwatywnym czasopiśmie pod nazwą Science wysnuł następujący wniosek: „Mamy mniej niż 50-procentową szansę przeżycia do roku 1980. (...) Termin jest tak krótki, ponieważ nasze problemy mnożą się i narastają na kształt funkcji wykładniczej.” Czy to, co czytasz w gazetach na temat kwestii rasowych, wyścigu zbrojeń, przestępczości i rozpadu rodzin, nie potwierdza wyników badań owego naukowca? W jaskrawym przeciwieństwie do tego ponad półtora miliona świadków Jehowy w przeszło 200 krajach stara się do tych samych zagadnień stosować zasady Biblii, o tyle oczywiście, o ile te problemy wkraczają w ich własne życie. Z jakimi wynikami? Rozpatrzmy niektóre przykłady: Czy w stosunkach ludzi różniących się pod względem rasy dostrzegasz istotną poprawę wśród narodów świata? Większość ludzi gotowa jest zaraz odpowiedzieć: nie; zawzięta nienawiść na tle rasowym panuje na każdym kontynencie. O świadkach Jehowy jednak czytamy takie oto wypowiedzi: „Do dziś jestem pod wrażeniem ich niekłamanego szacunku dla ludzi ze wszystkich ras. Świadkowie Jehowy, inaczej niż ci, którzy pełnią tylko służbę warg na rzecz doktryny o braterstwie międzyrasowym, mile witają wszystkich w swojej społeczności — nawet na stanowiskach wybitnie kierowniczych — bez względu na kolor skóry czy inne cechy zewnętrzne.” — G. Norman Eddy w piśmie Journal of Bible and Religion. Czy wysiłki ludzi podejmowane w ciągu tysięcy lat zdołały położyć kres wojnie? Czyż teraz nie nagromadzono więcej oręża niż w jakimkolwiek minionym okresie dziejów? Odpowiedzi na te pytania są oczywiste. Niemniej jednak świadkowie Jehowy, przejąwszy się słowami Biblii zapisanymi w Księdze Izajasza 2:2-4 i mając je za nakaz od Boga, ‚przekuli miecze swe na lemiesze’. Barier narodowościowych nie biorą za powód do nienawiści i zabijania. W artykule od redakcji gazety Union, ukazującej się w kalifornijskim mieście Sacramento, podano w roku 1965, co następuje: „Wystarczy powiedzieć, że gdyby cały świat żył zgodnie z wiarą świadków Jehowy, skończyłby się przelew krwi, zniknęłaby nienawiść, a królem zostałaby miłość.” Oprócz tego w sytuacji, gdy prawie wszędzie w tempie nigdy dotąd nie spotykanym wzmaga się przestępczość, dobrze znane wszystkim jest zamiłowanie do porządku, jakie cechuje świadków Jehowy. Pismo The Chronicle z Piscataway (w stanie New Jersey) poczyniło następujące spostrzeżenia: „Wiemy z osobistych kontaktów ze świadkami Jehowy, gdy byli tutaj [z okazji zgromadzenia] w roku 1950, że dokładali wszelkich starań, aby przestrzegać możliwie jak najdokładniej wszystkich przepisów miejskich.” Liczba rozwodów i rozprzężenie wśród młodzieży osiąga z każdym dniem nowe wyżyny. Z drugiej strony charakterystyczną cechą świadków Jehowy są dobrze wychowane rodziny. Książka Christians of the Copperbelt (Chrześcijanie w zagłębiu miedziowym) donosi o rodzinach świadków w pewnej okolicy Afryki: „Rodzice z ruchu Strażnicy bardzo się przykładają do wychowania młodzieży w swoich domach. (...) Rodziny z ruchu Strażnicy, jakie mieliśmy możność poznać, wydają się wyjątkowo zgrane i szczęśliwe w swoim gronie.” Rzeczywiście, świadkowie Jehowy znaleźli realne rozwiązanie wszystkich tych problemów i jeszcze wielu innych. Żaden jednak specjalista na ziemi nie wskazał im skutecznego wyjścia z trudnych sytuacji. Sukces świadków Jehowy jest możliwy tylko dzięki temu, że stosują się do Biblii. Wobec tego Biblia musi pochodzić ze źródła wyższego niż najbardziej nawet błyskotliwy umysł ludzki. Źródłem tym jest Bóg. WIARA NADAJE SENS ŻYCIU Ludzie miłujący prawdę znajdą, tak jak świadkowie Jehowy, jeszcze inny przekonujący argument na potwierdzenie istnienia Boga. Na czym on polega? Tylko dzięki wierze w Boga może człowiek mieć sensowny cel w życiu. Ale może odrzekniesz: Jak to? Czyż właśnie Bóg nie jest odpowiedzialny za śmierć i cierpienia? A jaki sensowny cel nadają one życiu? Czy wiesz o tym, drogi czytelniku, że Biblia wcale nie uczy, iż cierpienia i śmierć pochodzą od Boga? Wręcz przeciwnie, w pierwszej swej księdze składowej Biblia wyraźnie ukazuje, że sam człowiek ściągnął na siebie zarówno ból, jak i śmierć. Co więcej, Pismo święte dowodzi, że zamiast dopuszczać, aby obecne złe warunki trwały bez końca, Bóg wkrótce położy im kres i z powrotem ustanowi na ziemi raj. Większość tych, którzy zmarli, wówczas powróci do życia przez zmartwychwstanie. Ale tylko wiara w Boga umożliwia takie napawające otuchą zrozumienie istoty rzeczy. — Rodz. 3:3, 17-19; Kohel. 7:29; Jana 5:28, 29; Apok. 21:3, 4. Z drugiej strony załóżmy, że nie wierzysz w Boga. Czy w tej sytuacji dostrzegasz sens w tysiącach lat panowania niegodziwości? Czy potrafisz w jakikolwiek logiczny sposób wyjaśnić istnienie takich warunków? Przypuśćmy, że umiera babka twojego dziecka lub jego rówieśnik z ławy szkolnej. Czy potrafisz przekonująco wytłumaczyć dziecku, dlaczego w ogóle musimy się liczyć ze śmiercią? Kto zastanawia się nad przeciwieństwem, które zachodzi między wiarą a niewiarą w Boga, ten dochodzi do podobnego wniosku, jak pewien autor artykułu z gazety Chicago Tribune: „Większość ateistycznych poglądów na świat, które na przykład zakładają, jakoby człowiek był po prostu biologicznym tworem przypadku dryfującym w bezdennej próżni, pozostawia wrażenie zimnych, płytkich i absurdalnych.” Jakże więc rozsądne jest przyjęcie wiary w Boga! Życie wtedy ma sens! Oczywiście mogą cię interesować jeszcze inne kwestie, dotyczące Boga albo warunków bytowania na ziemi. Dlaczego nie miałbyś rozważyć tego, na co w toku wyjaśnień świadkowie Jehowy wskażą ci z Biblii? Poproś świadków Jehowy, aby ci osobiście wytłumaczyli, co może zdziałać dla ciebie wiara w Boga. Za tę usługę nie pobierają żadnych opłat. [Ilustracja na stronie 14] Zegarek jest tworem rozumnego człowieka. Czyż ciała niebieskie, według których regulujemy zegary, nie muszą również być dziełem jakiegoś Stworzyciela? To drugi wpis z serii Dlaczego wierzę w Boga. Zgodnie jednak ze wcześniejszą zapowiedzią, najpierw ustalę co mam na myśli gdy mówię Bóg, w kontekście mojej wiara ewoluowała na przestrzeni ostatnich 10 lat (o czym więcej pisałem tutaj) i w zasadzie weszła w taki (chyba nieodwracalny) tryb realnego, prawdziwego poszukiwania Boga. Oznacza to, że ani nie twierdzę, że Boga już poznałem, znalazłem, odkryłem czy wiem coś o Nim. Lepiej po prostu powiedzieć, że poszukuję Boga, domyślam się Go, mgliście przeczuwam Jego istnienie oraz istotę. Dlatego daleki jestem od formułowania ścisłego pojęcia Boga – w tej materii wolę zachować intelektualną pokorę i powiedzieć jedno słowo za mało, niż jedno za dużo. Czy jednak oznacza to, że właściwie nic nie można pomyśleć czy powiedzieć o Bogu? O dwóch językachPrzede wszystkim należy odróżnić od siebie dwa rodzaje koncepcji Boga (czy też dwa języki, w których można myśleć i mówić o Bogu) – filozoficzną i religijną koncepcję. Bóg-religii to Bóg jaki ukazany jest w doktrynie danej religii, w przypadku chrześcijaństwa w teologii danej denominacji. Źródłem wiedzy o Bogu-religii jest Objawienie w postaci świata stworzonego (Objawienie ogólne/naturalne) oraz spisanego i przekazanego przez autorytety danej tradycji (Objawienie szczególne) np. proroków i protoplastów danej religii czy odłamu, następnie zaś przekazywanego przez kolejne pokolenia wyznawców. Jednak religia (w tym religijna koncepcja Boga) nie odsłania Ostatecznej Rzeczywistości taką jaka ona jest, ponieważ robi to w ramach pewnych ujęć teologicznych, poprzez kanon wyselekcjonowanych tekstów oraz odpowiednio dobranej maniery ich interpretacji. Na przykład: chociaż istnieje jedna religia chrześcijańska i jedna Biblia – co w zasadzie jest bardzo dużym i nieprawdziwym uproszczeniem [1] – to jednak istnieje kilka nurtów teologicznych w obrębie chrześcijaństwa, które kierują się innymi założeniami co do tego czym jest tekst Biblii oraz jakimi metodami należy go badać. Dlatego też uważam, iż nie można łudzić się, że któryś z tych nurtów dysponuje niepodważalnym zbiorem wiedzy o Bogu oraz idealną metodą interpretacji. Nie chcę przez to powiedzieć, że niemożliwym jest dokonanie jakiejś sensownej oceny i zestawienia różnych religii czy wyznań, natomiast nawet lider tego zestawienia nie może powiedzieć, iż posiadł Święty Graal teologii. Jeśli więc poruszam w tej serii kwestię Boga to czynię to właśnie z perspektywy filozoficznej, która ujmuje zagadnienia o wiele szerzej i w sposób bardziej fundamentalny niż perspektywa religijna (ale przez to też mniej szczegółowy). Teizm jako taki jest stanowiskiem filozoficznym, a nie religijnym, dlatego też teista w rozmowie z ateistą nie tylko nie jest ograniczony doktryną religijną, ale również nie powinien odwoływać się do doktryny religijnej, której założeń ateista z definicji nie przyjmuje. Intrygującym zjawiskiem jest to, że niekiedy ateiści dążą właśnie do tego, aby teista przyjął w dyskusji rolę rzecznika doktryny religijnej, bo wiedzą, że to zapewni im niekwestionowaną przewagę nad dyskutantem, gdyż założenia danej religii są niedowodliwe, wymagają intelektualnego skoku wiary czyli przyjęcia pewnych twierdzeń bez jednoznacznie racjonalnego uzasadnienia. Jednak przynajmniej gdy ja rozmawiam z osobami niewierzącymi nie dążę do przekonania ich do danej doktryny religijnej, ale staram się bronić stanowiska filozoficznego… a może nawet nie tyle bronić, co przedstawić jako alternatywne. I właśnie dlatego też w tej serii poruszam kwestię mojej wiary filozoficznej, a nie religijnej. Być może niektórzy ateiści wraz z moimi współwyznawcami z Kościoła będą nieco oburzeni, że nie realizuję ich pomysłu na dyskusję, ale zapewniam, że nie wynika to z mojej złośliwości, a jedynie z właściwego rozeznania problemu; tzn. jestem głęboko przekonany, że dyskusja chrześcijańsko-ateistyczna (a więc poglądu religijnego ze stanowiskiem filozoficznym) jest z góry skazana na porażkę, tak jak dyskusja o wyższości liczby trzy nad kolorem czerwonym. Dlatego warto zastanowić się jak sprowadzić takie trudne rozmowy do wspólnego mianownika i dopiero wtedy przedstawiać adekwatne do wspólnie przyjętych założeń argumenty. Tak więc mówiąc o pojęciu Boga mam na myśli teraz filozoficzne pojęcie Boga, a nie religijne – tzn. gdybym był w Kościele to nie wygłosiłbym homilii w oparciu o ten wpis, ponieważ zdecydowana większość ludzi wierzących (podobnie jak w ogóle zdecydowana większość ludzi) nie zajmuje się filozofowaniem; nie przeszkadza im operowanie pojęciami sprzecznymi wewnętrznie, nieostrymi, zbędnymi czy sztucznymi. Definicja Boga? Wróćmy więc do zdefiniowania Boga… no właśnie. Przecież pisałem przed chwilą, że nie zamierzam Boga definiować, gdyż byłoby to ciężkim, filozoficznym grzechem. Jakoś jednak przecież myślę o Bogu, coś sobie wyobrażam, jakoś o Nim mówię na co dzień i piszę teksty o Nim… Oto moja (i tutaj przyszło mi na myśl lepsze wyrażenie) synteza filozoficznej koncepcji Boga: Bóg w mojej koncepcji filozoficznej to Rozumna Tajemnica, Ostateczna Rzeczywistość, która jest Obiektywną Prawdą i Ostateczną Sprawiedliwością. Ponadto jest lub może być uważana za Przyczynę, Zasadę i Cel istnienia naszego świata. Jej istotę można również oddać słowami Miłość oraz Dobro, które wyznaczają odpowiednio: normę etyczną oraz nadzieję na lepszy świat. Teraz przyjrzymy się poszczególnym elementom tej syntezy, bowiem domyślam się, że mogą one brzmieć tak tajemniczo jak i wieloznacznie. Tak więc w co wierzę mówiąc, że wierzę w Boga? Przede wszystkim mam na myśli Tajemnicę, Coś Niepojętego ludzkim rozumem i Niewysłowionego ludzkim językiem. Na tym w zasadzie mógłbym (a niektórzy powiedzą, że powinienem) zakończyć wywód, jednak odważę się powiedzieć coś więcej. Po drugie mam na myśli Coś Większego niż nasz świat, Szerszą Perspektywę, Byt Najwyższy, Ostateczną Rzeczywistość. Mianowicie, wierzę w Boga w tym przypadku oznacza: wierzę, że istnieje coś więcej niż ten świat. To Coś może być zarówno odrębne od świata i przenikające do niego (teizm) lub zjednoczone ze światem, ale wykraczające poza niego, większe od świata (panenteizm). Obydwie opcje są możliwe, z czego panenteizm jest bardziej sterylny logicznie, gdyż zgodnie z Zasadą Prostoty (którą wyznaję) wskazuje na rozwiązanie prostsze, gdy nie ma przesłanek za przyjęciem bardziej skomplikowanego. Po trzecie sądzę, że to Coś Większego, ta Ostateczna Rzeczywistość, odnosi się nadrzędnie do naszego świata (w jakiś sposób i w jakimś zakresie lub absolutnie i całkowicie), a to odnoszenie się opisać można trzema pojęciami, jako: Przyczynę [2], Zasadę [3] i Cel [4] istnienia naszego świata. Starożytni Grecy mieli na to jedno słowo – arche. Następnie sądzę, iż Ostateczna Rzeczywistość jest Dobrem oraz Miłością lub jej esencjonalnymi cechami są właśnie dobro i miłość. Znaczy to mniej więcej tyle, że Miłość znajduje się u podstaw istnienia i funkcjonowania świata [5], a także to, iż po tym Wyższym Bycie można spodziewać się dobra. Przy czym nie postuluję, jak to się robi w religijnym obrazie Boga, doskonałego dobra, bo i tak nie wiadomo, co by to miało oznaczać z uwagi na zło, które istnieje w naszym świecie. Najkrócej ujmując: ta Ostateczna Rzeczywistość wskazuje nam prawo miłości oraz daje nadzieję, na coś lepszego (lepszy świat / lepsze życie). Piątym elementem tej Szerszej Perspektywy, potocznie nazywanej Bogiem, jest Prawda i Sprawiedliwość, a dokładniej Obiektywna Prawda i Ostateczna Sprawiedliwość. Chociaż jestem łagodnym sceptykiem epistemicznym i nie sądzę aby człowiek potrafił stworzyć prawdziwą teorię rzeczywistości, to jednak wierzę, iż istnieje Prawda Obiektywna; podobnie też gdy mowa o Ostatecznej Sprawiedliwości (a zatem i o moralności). Wierzę, że kiedyś nasza rzeczywistość zjednoczy się ze sprawiedliwością, a miarą dobra będzie właśnie Obiektywna Sprawiedliwość, której standardy wyznacza Obiektywna Prawda. Jednocześnie sprzeciwiam się twierdzeniu, że ktoś na tym świecie posiadł już wiedzę i zdolność dokonywania obiektywnego sądu moralnego [6]; ten sprzeciw dotyczy również religijnych systemów etycznych, które oczywiście uwarunkowane są kulturowo. Ostatnim pojęciem, którym chciałbym określić przedmiot mojej wiary jest Rozumność lub Inteligencja, zwana niekiedy Boskim Umysłem, Boskim Rozumem albo Logosem. W jaki sposób wyobrażam sobie ową Rozumność? Trudno jednoznacznie określić… najbardziej naiwnym sposobem byłoby sobie wyobrażać Ją jako Doskonale Mądrego super-człowieka, który często jest symbolizowany przez Starca-Mędrca. Nie mówię, że jest to całkowicie wykluczone, ale wydaje mi się najmniej prawdopodobne. Można natomiast pomyśleć coś na wzór Sztucznej Inteligencji (tyle, że niezależnej w swoim istnieniu i funkcjonowaniu od tzw. hardware’u, czyli sprzętu), albo podobną metaforą może być niematerialny Super Umysł, lub wszystko-na-raz wiedzący lub myślący Duch. Bardzo możliwe, iż tej Rozumności należy przypisać coś na wzór samoświadomości i woli, jako chęci czegoś lub wewnętrznego celu (ukierunkowania działania). Cała ta niepewność ma swoje źródło naturalnie w ograniczoności mojego rozumowania, jednak zgodnie z punktem 1. zakładam, iż Boska Rozumność jest bardziej tajemnicza niż poznana, dlatego też jest o wiele bardziej prawdopodobne, iż to, co mi przychodzi na myśl na Jej temat jest jedynie moim, koślawym wyobrażeniem lub domysłem. Na drodze do myślenia o BoguNaturalnie wiem, że już po pierwszym punkcie ateiści i agnostycy zapytają skąd mogę cokolwiek wiedzieć o tej Boskiej Tajemnicy, skoro jest właśnie tajemnicą, zagadką… Dlatego też powiedziałem, że NIE postuluję, iż wiem coś o Bogu, posiadam wiedzę o Nim czy poznałem Go. Poszukuję Boga, staram się coś pomyśleć, określić kryterium niedorzeczności i wykluczać to, co wydaje się niedorzeczne, a pozostawiać takie elementy definicji Boga, które wyglądają na najmniej niedorzeczne, a tym samym bardziej prawdopodobne. Aby przybliżyć się do nie-niedorzecznej, filozoficznej syntezy koncepcji Boga starałem się ograniczyć ilość formułowanych twierdzeń oraz minimalizować ich zakres (bowiem im bardziej szczegółowy poziom twierdzenia, tym mniejsze prawdopodobieństwo jego prawdziwości). Ponadto do każdego z wymienionych atrybutów zastosowałem idealizację, np. zapisując je od wielkiej litery lub dodając dookreślenie Obiektywna lub Ostateczna. Zabieg ten wynikał z dążenia do uspójnienia wewnętrznego obrazu Boga, skoro faktycznie ma On być Czymś Większym niż ten świat jego cechy winny być odpowiednio oczyszczone i wyostrzone. W końcu granicą myślenia o Bogu musi być logika (bowiem jeśli nawet Bóg przekracza naszą logikę to nie może jej jawnie przeczyć; a jeśliby założyć, iż może jej jawnie przeczyć to już dosłownie nic nie można logicznego o Bogu pomyśleć lub powiedzieć) oraz doświadczenie (w tym wrażenia zmysłowe, formy myślenia, ale również wiedza o świecie, w tym wiedza naukowa). Nie można na przykład twierdzić, że Bóg jest Słońcem, albo że mieszka w Grecji na Górze Olimp. Nie można też np. przeczyć faktowi zła na świecie lub cierpienia, mówiąc – filozoficzna koncepcja Boga nie może jawnie przeczyć temu, co wiemy, bowiem wtedy staje się już koncepcją religijną, a na gruncie religijnej koncepcji Boga można wierzyć w dosłownie co się chce. Wtedy jednak nie należy liczyć, że ktokolwiek będzie zainteresowany rozmową o takim Bogu, o ile sam nie podziela tych samych założeń religijnych. Widzę więc sens rozmowy na gruncie religii z osobami, które podzielają moje wybory religijne – w Kościele możemy dyskutować na temat doktryny Trójcy, grzechu pierworodnego, zbawienia czy owocu Ducha Świętego. Natomiast dla osób niewierzących lub spoza mojego kręgu religijnego taka rozmowa będzie pustosłowiem. Chyba, że… no właśnie, chyba, że za Objawienie posłuży nam ludzki rozum i sprowadzimy przedmiot dyskusji do filozoficznej koncepcji Boga. O tym, czym może być wiara zgodna z filozoficzną koncepcją Boga napiszę w następnym wpisie. [1] W zasadzie nie można ściśle powiedzieć, iż istnieje “jedna Biblia” ponieważ w zakresie Starego Testamentu funkcjonuje kilka kanonów ksiąg świętych, trzy najważniejsze to oczywiście katolicki, prawosławny i protestancki. Natomiast, gdy mowa o Nowym Testamencie to na gruncie denominacji protestanckich funkcjonują ruchy postulujące wyższość później spisanych kopii (rękopisów), o które zostały oparte tzw. przekłady historyczne (King James Version, Biblia Gdańska). Oczywiście owe późniejsze manuskrypty różnią się od tych wcześniejszych, stąd też nie ma idealnej jedności w obrębie religii chrześcijańskiej co do jednej, dokładnej wersji Biblii. Nie przeczy to ostatecznie wiarygodności głównego przesłania Nowego Testamentu, jednak w kilkudziesięciu jego fragmentach dojdzie do rozbieżności znaczeniowej w zależności od obranej podstawy tekstowej. Ponadto w Kościele katolickim i prawosławnym – oprócz tekstu Biblii – uznaje się nauczanie Kościoła jako równorzędne źródło Objawienia.[2] Bóg jako przyczyna tego świata może być rozumiany na kilka (niewykluczających się) sposobów:(a) jako przyczyna w porządku czasowym (tzn. że był taki czas, w którym był Bóg, nie było świata i to Bóg przyczynił się do jego powstania); (b) jako przyczyna logiczna (Tomasz z Akwinu wskazał możliwość odwieczności istnienia świata przy jednoczesnym zachowaniu relacji stwórczej między Bogiem a światem; jako przykład wskazał odwiecznie stojącą stopę na piasku – i piasek, i stopa istnieją od zawsze, ale to stopa jest przyczyną śladu na piasku);(c) jako przyczynę wszystkiego, co zachodzi w świecie (pogląd nazywany fatalizmem, gdzie rola świata jest sprowadzona do dokładnego projektu Boga, scenariusza, który musi się wydarzyć); (d) w teizmie procesualnym Bóg jest ukazany jedynie jako Twórca (a nie Stwórca) przez co broni się z problemu zła, kosztem ograniczenia zakresu wszechmocy (w tej koncepcji świat jest w jakimś fundamentalnym aspekcie niepodległy Bogu, chociaż Bóg posiada moc kształtowania go);(e) jako Źródło sensu, zgodnie z przykładem człowieka, który zachwyca się pięknem zachodzącego Słońca czy treścią książki; gdyby nie istniał żaden odbiorca piękna i treści trudno byłoby w ogóle mówić o takich pojęciach; podobnie Bóg, który jest Rzeczywistością zewnętrzną względem świata (lub częściowo zewnętrzną, w zależności od poglądów szczegółowych) nadaje mu sens.[3] Bóg jako Zasada świata może być rozumiany na kilka (niewykluczających się) sposobów: (a) jako Projektant praw natury (lub węziej: fizyki);(b) jako Obiektywny Prawodawca prawa moralnego;(c) jako Opatrzność czuwająca nad (ludzkim) losem;(d) jako immanentna (wewnętrzna) siła konstytuująca istnienie świata (lub organizmów żywych).[4] Bóg jako Cel świata może być rozumiany na kilka (niewykluczających się) sposobów:(a) jako ontologiczny cel świata, tzn. że ostatecznie cały świat zjednoczy się bytowo z Bogiem lub przeobrazi w Boga;(b) jako epistemologiczny cel świata, tzn. że poznanie Prawdy jest tożsame z poznaniem Boga (lub tylko dzięki poznaniu Boga można doskonale poznać Prawdę) lub odwrotnie: najdoskonalsze poznanie rzeczywistości doprowadzi do poznania Boga;(c) jako etyczny ideał do którego należy dążyć w życiu codziennym.[5] Pisząc, iż wierzę, że Miłość znajduje się u podstaw istnienia i funkcjonowania świata nie mam bynajmniej na myśli tego, że świat jest wypełniony miłością, albo że prawa fizyki są prawami miłości. Dostrzegam natomiast, iż ten świat działa najlepiej wtedy, gdy funkcjonuje w warunkach miłości.[6] Zdolność myślenia moralnego zależna jest od:(a) uwarunkowań genetycznych; (b) stadium rozwojowego danego człowieka (i ewentualnych zaburzeń w tym zakresie); (c) wychowania i edukacji; natomiast ideały moralne wynikają z:(a) kultury (w tym zwyczajów, struktury języka, obrazu świata, religii) oraz(b) doświadczeń osobistych (przede wszystkim wychowania, edukacji i tzw. zdarzeń losowych). Strona 1 z 1 [ Posty: 15 ] Dlaczego wątpimy w Boga!! Autor Wiadomość Dołączył(a): N wrz 07, 2003 20:38Posty: 2 Dlaczego wątpimy w Boga!! Własnie dlaczego tak jest ze ludzie watpią w Boga ...Gdyz prawdzie mają wszystko...pozdrawiam Pt sty 16, 2004 3:01 Współczujący Dołączył(a): Cz sty 08, 2004 14:13Posty: 77 Re: Dlaczego wątpimy w Boga!! asiaa napisał(a):Własnie dlaczego tak jest ze ludzie watpią w Boga ...Gdyz prawdzie mają wszystko...pozdrawiam Jest wielu pokrzywdzonych ludzi, którzy uważają, że wszytko wokół, inni ludzi, świat Bóg - są winni ich niedoli, czy wątpia w Boga, może raczej w jego miłość, czy jego dobre serce? Jak dobry Bóg mógł wymyśleć cos takiego. Taki jest świat tych ludzi. Bóg nie istnieje. Nie wierzę w Boga, ale z drugiej strony zwalam wszelkie winy na Niego. Czyzbym był shizofrenikiem, który zwala winy na coś co nie istnieje. Zbyt pogubiłem się - co jest co - taki jest ten świat iluzji, braków które nawet nie wiem czy istnieją, może w mojej głowie, może w głowach innych ludzi? A czy rybka może nie wierzyć w to, że pływa przez całe życie w wodzie? Czy gdy przestanie wierzyć w siebie - przestanie byc wilkiem? Czy jeśli nie wierzę w Boga - to będzie to dowód na to - że Boga nie ma? Jedyne co przychodzi mi do głowy - to to, że to dowody jedynie na głupote, na lenistwo itd. Jestem kupą gówna, jak my wszyscy - co mnie różni od innych, inni non stop udowadniają, że nie sa kupą gówna, bija się o swoje racje, o swoje iluzjonistyczne prawdy, non stop zamiast pokochać siebie takim jakim jest i innych na takich samych zasadach - pokazuja, że najważniejsze dla nich jest ta własnie kupa gówna. Mi nie zalezy - ja wiem, że jestem - po co będe udowadniał, czyz nie lepiej zobaczyć, że jednak jesteśmy już kimś, czyż nie lepsza jest akceptacja, pokochanie? Wierzę w Boga - bo wierzę w siebie. Wiem że Bóg jest bo wiem, że ja jestem. A gdy pokochałem - zobaczyłem Boga, poczułem Go, dotknąłem Jego szaty. Bóg istnieje. Teraz już nie nie ma problemu - zostaje mi zycie - więc żyję;) _________________Kto zobaczy we mnie coś dobrego, zobaczy siebie. Niech nie łudzi się ten, który na głupotę skazany, bo nic więcej nie zobaczy, tylko ból i winę swoją. Ten zrozumie, kto rozumem i sercem włada. Kto ma oczy zamknięte niechaj się martwi. Pt sty 16, 2004 15:46 Lars_P Dołączył(a): Pn maja 19, 2003 8:14Posty: 487 Assia – Witaj Ludzie , to my, i jak każdy, z nas mamy chwilę zwątpienia. Wiara nie jest pewnością. Wiara to droga, wiara, nadzieja i miłość. Obraz ogląda się z oddalenia, wtedy widać z pewnej „perspektywy” to, co jest lub było, namalowane, źle i można poprawić, a więc może takie „właściwe” odchodzenie jest nawet dla niektórych żyjących wręcz konieczne. Życie jest „wojaczką” – trzeba „zdobywać” niebo, podnosić się z upadków – tak wygląda nasze życie. _________________Bóg zna Twoją przeszłość, ofiaruj mu teraźniejszość a On zatroszczy się o twoją przyszłość. So sty 17, 2004 20:18 Współczujący Dołączył(a): Cz sty 08, 2004 14:13Posty: 77 Jak ludzie mają wierzyć w Boga, kiedy zewsząt otacza ich zwątpienie, brak zaufania, brak miłości, brak akceptacji. Źle jest na świecie, kiedy bliźni podaje swojemu blixniemu nie dłoń zgody, ale miecz nienawiści. Ludzie widzą co się dzieje, jak mordują, gwałcą, okradają. Nikt nie poda dłoni, bo wokół szerzy się strach. Kazdy się martwi o jutro. W rodzinach panuje niezgoda. Syn występuje przeciw ojcu, a córka przeciw matce. Ale jakże ma być inaczej, kiedy nagle wszyscy doszukuja się winnych wokół, kiedy nikt nie pomyśli, że sam doprowadził do tego! Ale świat jest ok, zbieramy tylko swoje własne żniwo. Może to dobra chwila aby przebaczyć, ale co musi się stać, aby człowiek zobaczył w innym człowieka - widocznie własnie to co się teraz dzieje. Błogosławieni Ci co mają oczy otwarte, bo tylko oni ujrzeli tu królestwo niebieskie, inni zaś pozbywać się będą swojej nędzy w cierpieniu, aż w końcu zrozumieją - co utracili i co mogą zyskać. Namawiam do obserwowania siebie i ludzi, a przedewszystkim do bezwarunkowege wybaczania innym. Nieważne czy zło umyślne, czy nieumyślne, ziemia tęgim głosem woła o pomstę do Boga. Dziś musimy zebrać to co wyrosło, aby jutro cieszyć się radością i miłością Boga który kocha równo wszystkich i tych białych, czerwonych i czarnych. _________________Kto zobaczy we mnie coś dobrego, zobaczy siebie. Niech nie łudzi się ten, który na głupotę skazany, bo nic więcej nie zobaczy, tylko ból i winę swoją. Ten zrozumie, kto rozumem i sercem włada. Kto ma oczy zamknięte niechaj się martwi. So sty 17, 2004 23:40 Lars_P Dołączył(a): Pn maja 19, 2003 8:14Posty: 487 Współczujący .......napisałeś przedziwne wyznanie Jestem kupą gówna, jak my wszyscy - co mnie różni od innych, inni non stop udowadniają, że nie sa kupą gówna, bija się o swoje racje, o swoje iluzjonistyczne prawdy, non stop zamiast pokochać siebie takim jakim jest i innych na takich samych zasadach - pokazuja, że najważniejsze dla nich jest ta własnie kupa gówna. Mi nie zalezy - ja wiem, że jestem - po co będe udowadniał, czyz nie lepiej zobaczyć, że jednak jesteśmy już kimś, czyż nie lepsza jest akceptacja, pokochanie? Ja Współczujący nie jestem kupą g… wybacz, ale tu się z Tobą nie zgadzam Zastanów się czy Bóg zszedłby na ziemie by się grzebać w g….? Przecież to absurd. Zresztą Ty sam się ze sobą nie zgadzasz … bo piszesz: Wierzę w Boga - bo wierzę w siebie. Wiem że Bóg jest bo wiem, że ja jestem. A gdy pokochałem - zobaczyłem Boga, poczułem Go, dotknąłem Jego szaty. Bóg istnieje Pokochałeś Boga .poszedłeś się Go dotknąć – CIEKAWE - miałeś na tyle chyba samokrytycyzmu, by Go nie zabrudzić swoją kupa g … bo czy może człowiek kochający „kogokolwiek” iść i brudzić go swoją ohydą? Ja nie miałbym odwagi dotykać człowieka którego pokochałem by go nie zabrudzić a Ty „zwlokłeś” się z tej kupy g … by dotykać Boga. Niepojęte. No cóż różna są porównania i przenośnie – może ja tego nie rozumie . Namawiam do obserwowania siebie i ludzi, a przedewszystkim do bezwarunkowege wybaczania innym. Nieważne czy zło umyślne, czy nieumyślne Ja Ci wybaczam, że nazwałeś mnie kupą g … mam nadzieję, że można Ci wierzyć że Ty też wybaczasz , jak napisałeś wyżej _________________Bóg zna Twoją przeszłość, ofiaruj mu teraźniejszość a On zatroszczy się o twoją przyszłość. N sty 18, 2004 17:00 elka Dołączył(a): N cze 22, 2003 8:58Posty: 3890 asiaa - myśle ze często dlatego wątpią, ze Go nie znają, nie "widzą" w świecie, ale często tez dlatego, ze nie chcą Go zobaczyć - w drugim człowieku, bo tak wygodniej niestety tylko że potem świat sie zaczyna mieszać, drugi człowiek sie zaczyna mieszac [w sensie zrozumienia człowieka] - więc pojawia sie kolejny argument dla wątpiącego, że Boga nie ma - no bo skąd tyle zła, nienawiści.... a to zło i nienawiśc jest własnie wtedy, gdy Boga człowiek odrzuci - one wynikaja z odrzucenia Boga przez czlowieka, a nie z tego, ze Boga nie ma Pn sty 19, 2004 13:32 Współczujący Dołączył(a): Cz sty 08, 2004 14:13Posty: 77 1. Człowiek rodzi się czysty. 2. Człowiek zaczyna obserwować świat, uczy się, wielka wagę w nauce mają bliscy, rodzina, potem szkoła, religie, ludzie, społeczeństwo - człowiek zaczyna się brudzić. 3. Następnie człowiek wierzy w to, że świat mówi prawdę, zaczyna kochać innych zapominając o sobie, próbuje dać innym szczęście samemu tylko jego pragnąc. Przestaje się kochać i zaczyna żądać miłości od innych. 4. W końcu ma już tyle kompleksów i czuje się tak niedowartościowany, że szuka i zajmuje się rzeczami które go podbudowują. Tak zaczyna być profesorem, nauczycielem i zaczyna udowadniać wszystkim jaki jest mądry, że jest kimś. Kimś to znaczy kupą gówna, bo tak zaczyna krzywdzić innych, po prostu uważa ze wszystko mu wolno, zwala wszelkei winy na cały świat, bo na siebie nie może - bo w końcu się nie myli, że jest doskonały. 5. W końcu mówi że nie jest doskonały, zaczyna budować ideologie, zresztą bierze te które już są, bo jak nieszczesliwy człowiem może zrobić cos sam, więc zaczyna mówić - jestem niedoskonały - a jednocześnie - jestem prawdą, moja niedoskonałość jest doskonałością - zaczyna budować iluzje prawd, liczą się tylko racje i ludzie mówiący podobnie. 6. Teraz ta kupa gówna już nawet nie rozumie innych, zawsze układając samemu interpretację wyobrażenia innych ludzi. Rozumie tylko sobie podobnych, innych nazywa wszelkimi maściami negatywnych słów, używając nawet dobrych owoców (przebaczam) w negatywnym kontekscie, gdzie przebaczam nie dlatego ze kocham, ale dlatego zeby pokazać innym jakim jest dobrym człowiekiem. 7. No tak - zaczyna się wszystko rozjaśniać - nie jestem kupą gówna, nie jestem - ale gdy się zastanowić - to chyba jestem... a teraz w drugą stronę - droga do zbawienia: 1. Człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego że jest kupą gówna, odkrywa on, że to włąsnie jego własne emocje pokazuja mu to, co w nim jest chore, co trzeba naprawić. 2. Człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że nie świat jest winny jego cierpień, ale on sam. 3. Zauważył już, że jest kupą gówna - że on nie żyje, tylko trwa, wegetuje, gdzie wszystko jest wokół niego iluzją prawdy, którą on sam steorzył, przyjął ewentualnie od innych sobie podobnych ludzi. 4. W końcu powiedział sobie - chcę znów być czystym. 5. Zaczął obsewrować siebie i świat. Zaczął w każdym człwoieku widzieć siebie, a to co zobaczył jeśłi bylo dobre - zaakceptował, a jeśli było złe - to zaakceptował ze jest i zaczął z tym pracować. Z czasem zaczął pozbywać się negatywnych przekonań, które dostał od rodziców, najbliższych, ludzi, szkoły i religie. Zauważył, że jest już coraz bardziej szczęśliwszy;) powrotu do domu syna marnotrawnego jest ciężka, bo EGO każdego człowieka jest przebiegłe. W końcu taki człowiek przestaje osądzać, bo zauważa, że osądzając innych - osądza po prostu siebie, przebaczając innym - przebacza sobie samemu. Kochając innych uczy się kochać siebie. Sposób jest prosty - pokochaj siebie - a zaczniesz kochać innych - a dopiero wtedy zaczniesz kochać siebie. Podwójne kolo, aby zerwać ze starymi pogladami, przekonaniami. 7. W końcu człowiek otwiera oczy. Zauważa wielką prawdę. Jest szczęśliwy. Teraz gdy wyleczył samego siebie - może leczyć nie skutki, ale przyczyny u innych ludzi. Życie jest wspaniałe;) Ten człowiek wie że jest czysty i ze jest kimś, zawsze takim był. Kupa gówna to pokazanie człowieka który zaślepiony jest swoim EGO, który udowadnia wszystkim że nie jest kupą gówna, to znaczy ze jest kims. "Kupa gówna" to tożsame z udowadnianiem innym swoich racji. Ale nawet alkocholik nie wie ze jest uzalezniony, nalezy ludzi kochac takimi jacy są, resza przyjdzie sama;) _________________Kto zobaczy we mnie coś dobrego, zobaczy siebie. Niech nie łudzi się ten, który na głupotę skazany, bo nic więcej nie zobaczy, tylko ból i winę swoją. Ten zrozumie, kto rozumem i sercem włada. Kto ma oczy zamknięte niechaj się martwi. Śr sty 21, 2004 20:44 olaBoga Dołączył(a): N sty 25, 2004 12:38Posty: 44 Ach,jak to dobrze Lars, że wybaczyłeś Współczującemu jego dosadne a Kempis (i wielu innych) w tym miejscu zapewne użyliby słowa proch,no ale ile to było lat w kazdym razie,że ta metafora wywołuje większe wrażenie i przykuwa uwagę czytającego,przez co lepiej odbiera on intencje piszącego! A może Współczujący miał na myśli wszystkich oprócz Ciebie? Pozdrowienia N sty 25, 2004 18:06 elka Dołączył(a): N cze 22, 2003 8:58Posty: 3890 "gdy wyleczył samego siebie" - taaaaa, współczujący, wszystko byłoby naprawde proste, gdyby człowiek POTRAFIŁ leczyc samego siebie.... jednak - to niemożliwe, nierealne - wiem, bo przez to przeszłam..... dopiero kiedy przestałam byc zosia-samosia, gdy przyjęłam, ze samej nie uda mi siebie wyleczyc - gdy pozbyłam sie PYCHY - i zawołałam do Boga, by mnie ratował - dopiero wtedy zaczęłam zdrowieć.... a tak poza tym - to co twoje wywody mają do wątpienia w Boga? N sty 25, 2004 20:18 Współczujący Dołączył(a): Cz sty 08, 2004 14:13Posty: 77 Elu za mało w Tobie pokory, a za dużo pychy. pokora to nie ciągłe chodzenie z głową przy piersi, pokora to chodzenie z podniesiona głową, to coś więcej! Pokora to możliwość powiedzenia prawdy drugiemu człowiekowi i nie ważne jaka to będzie prawda. Powiedzenie tego co ma się w sercu, jak się czuje. Bo co może powiedzieć człowiek o człowieku - gdy ten wie jakie ma wady i zalety. Co możesz powiedzieć o mnie, skoro nie widzisz mnie tylko obraz mojej osoby uformowany przez Twój umysł. Powiedziałaś, że to niemożliwe bo tak naprawdę nigdy tego nie robiłaś, a może za dużo oczekiwałaś od siebie? A może to były tylko próby. Każda droga jest dobra, bo każda czegoś uczy i prowadzi do tego samego. Dzięki temu, że zacząłęm od siebie - znam się na tyle dobrze, że zamiast obrażać się na innych co do mnie mówią, mogę nic po prostu nie mówić, a jedynie słuchać co ludzie mają do powiedzenia. Akceptacja, zrozumienie, stan współczucia, przebaczenia i miłości. Zamiast mówić coś, aby poczuć się lepszym - powiem coś dzięki ktoś poczuje się lepszym, zamiast perzyć się na słowa innych ludzi i budować swoje iluzje i osądy tych ludzi, pomilczę w spokoju, aby zobaczyć prawdziwego człowieka i usmiechać się do niego całą duszą. Wiesz dlaczego uważam, że niewiesz co mówisz - bo człwoiek który zaczyna od zewnątrz - staje si taki sam jak te zewnątrz, jeśli nie zaczniesz od siebie - to nie wypłynie żaden z tego dobry owoc, kto nie zazna sam miłości - nie wyda jej nigdy na zewnątrz, ale gdy zaglądniesz do wewnątrz - możesz w nim zobaczyć miłość - którą napewno wydasz na zewnątrz. "Jak roślina, tak szczęście i bieda Wyda swój własny owoc, Więc jak cierpkie nasienie Może wydać słodycz. Widząc to wszechobecne prawo Mądry powinien wiedzieć, Zły czyn przynosi skutki bólu, Podczas gdy dobro zawsze wiedzie Do spokoju i szczęścia.'' Zatem wiesz już, że cierpkie nasienie wydaje tylko słowa bolesne, lubi krytykować, wymądrzać się, że wie lepiej, dawać dowody wynikające tylko ze swej pychy, którym brakuje doświadczenia, gdzie zadomawia się strach przed odrzuceniem, przed brakiem szacunku - do samej siebie.... "Ten, kto gromadzi miliony I zachłannie pragnie (bogactw), Nie może ich porzucić. Jest jak rzecze mędrzec Najbiedniejszym człowiekiem na świecie. Człowiek bez grosza Gotowy oddać wszystko, co posiada, Jest jak rzecze mędrzec Najszlachetniejszy i najbogatszy w świecie. Mędrzec będąc wolny od zła Ma doskonale wspaniałą postać, Lecz głupcy zdani na swe szkody Są wstrętni od głowy do pięt. Mędrzec namawia do czynienia dobra, Głupcy zawsze do zła. Lepiej być namawianym przez mędrca, Niż wynagradzanym przez głupców.'' _________________Kto zobaczy we mnie coś dobrego, zobaczy siebie. Niech nie łudzi się ten, który na głupotę skazany, bo nic więcej nie zobaczy, tylko ból i winę swoją. Ten zrozumie, kto rozumem i sercem włada. Kto ma oczy zamknięte niechaj się martwi. Śr sty 28, 2004 0:16 jo_tka Dołączył(a): Cz sie 21, 2008 19:19Posty: 12722 Cytuj: Bo co może powiedzieć człowiek o człowieku - gdy ten wie jakie ma wady i zalety. Co możesz powiedzieć o mnie, skoro nie widzisz mnie tylko obraz mojej osoby uformowany przez Twój umysł. A Ty - nie - Współczujący? Widzisz - więcej, niż obraz swojego umysłu? Jeśli nie - to czemu odważasz się wyrokować o tym, co jest w sercu Elki? Pozdrawiam _________________Aby we wszystkim był Bóg uwielbiony Śr sty 28, 2004 0:48 Współczujący Dołączył(a): Cz sty 08, 2004 14:13Posty: 77 Dlatego aby uderzac w stoły, by nożyce się ozwałły Jotko;) Dlatego, aby zycie było radośniejsze Jotko;) Dlatego aby ktoś zadawał glupie pytania;) Nie ważne czemu ja się odważam wyrokować, ale ważne dlaczego pytasz! A Czemu Pytasz? Nie pytaj - skoro i tak wiesz lepiej.... może szkoda by było odpowiadać Tobie która zna już wszystkie wyroki Boże.... A może temu pytasz, bo cię to wzbulwersowało??? Tak - gdybyś tego samego nie robiła - nie tego co ja, ale tego co w tych mych słowach zpobaczyła - nie wzburzyło by ciebie, ale że jednak wzburzyło, to może zapytaj sama siebie - dlaczego? Może dzięki temu dowiesz się czegoś więcej i przestaniesz osądzać ludzi, a zamiast tego nauczysz się słuchać.... Trzym się zdrowo - Jotko, widać widzisz we mnie wroga, ale zdradzę Tobie tajemnicę - wróg jest dobrym przyjacielem i to bardzo często;) _________________Kto zobaczy we mnie coś dobrego, zobaczy siebie. Niech nie łudzi się ten, który na głupotę skazany, bo nic więcej nie zobaczy, tylko ból i winę swoją. Ten zrozumie, kto rozumem i sercem włada. Kto ma oczy zamknięte niechaj się martwi. Śr sty 28, 2004 2:51 Dołączył(a): Śr paź 29, 2003 17:11Posty: 32 Myślę, że doświadczenie krzyża, przeżywanego w samotności powoduje zwątpienie. Krzyż często jest tak duży że nie możlitwe wytrwać w wierze, bez pewnego wewnętrznego zjednoczenia z Ukrzyżowanym...... Krzyż ciągle jest zgorszeniem , lub głupotą a tylko dla wierzących -w sensie tych którzy PRZYLGNĘLI Do Jezusa Ukrzyżowanego tylko dla tych krzyż jesy mocą i mądrością Bożą. On jest tym momentem w życiu gdy okazuje się czy ktoś ...kto przez tyle lat jakoś niby byl przy Kościelei przy jezusie, czy on jest złotem, serbrem , czy tylko slomą, która szybko spłonie i nie przetrwa ogniowej próby - godziny krzyża...... Jeśli buduję rzeczywiście na Jezusie..... nie muszę się bać.... On mi pomoże wytrwać w wierze pomimo świat się walił, a jeśli oszukuję tylko samą siebie, może się okazać, że odpadnę od Jezusa w godzinie krzyża......... Może to zbyt twarde slowa.... Miłosierny pewnie ma jeszcze swoją logikę.... milości, która przerasta tę moją "wyliczankę"-próbę odpowiedzi na Twoje pytanie...... Niech Jezus zakorzenia nas w Sobie....wrastajmy w ten " Pień Jessego" ....... na życie w Nim....... _________________s. Elżbieta Jarmuszkiewicz - Misjonarka Klaretynka So sty 31, 2004 17:46 pol_kownik Dołączył(a): Wt sie 19, 2003 15:20Posty: 151 booo...... nie widac nie slychac nie czuc ... :) _________________no to pa Pn lut 09, 2004 2:31 chmurka_ Dołączył(a): So maja 29, 2004 12:36Posty: 427 Moim zdaniem fakt że niektórzy ludzie powątpiewają w Boga wynika z tego że nie osiągnęli jeszcze pewnej dojrzałości w wierze. _________________Wiara jest to pewność bez dowodu. Pt cze 04, 2004 21:27 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Strona 1 z 1 [ Posty: 15 ] Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników

dlaczego wierzę w boga